Nie uwierzyli w miliony zarobione na mięsie

fot. Julia Ślósarczyk

W latach 2009 i 2010 na konto państwa G. wpływały znaczne sumy pieniędzy. Skarbówka uznała, że kwoty te nie pokrywają się z dochodami małżonków i nakazała zapłatę ponad miliona złotych podatku. Małżeństwo przekonywało, że pieniądze te pochodziły ze sprzedaży mięsa.

Faktem jest, że I.G i M.G prowadzili razem sklep przy granicy ze Słowacją. Z tym, że to żona pracowała tam na pełny etat. Jej mąż był listonoszem, prowadził gospodarstwo rolne, opiekował się osobą niepełnosprawną i jeszcze pełnił funkcję sołtysa. W kiosku o powierzchni 12 metrów kwadratowych z jedną chłodnią sprzedawane było głównie mięso i wędliny.

Urzędnicy skarbowi przeanalizowali lata 2009-2010 i uznali, że małżeństwo nie płaciło odpowiednio wysokich podatków.

Ta sprawa już raz trafiła na wokandę i przeszła całą ścieżkę odwoławczą. Przedsiębiorcy tłumaczyli, że dziennie zarabiali na czysto od ok. 2 tys. do 2,5 tys. złotych, bo udawało im się sprzedawać od 1,5 do 3 ton asortymentu. Klientów do sklepu przybywało około stu dziennie, a każdy z nich kupował około 40 kg mięsa – to z uwagi na niskie z punktu widzenia kupujących Słowaków ceny i darmowy dowóz klientów ze stacji kolejowej do sklepu.

Jednak skarbówka ustaliła, że niemożliwe było sprzedawanie takiej ilości mięsa przy takich okolicznościach, jakie podali przedsiębiorcy, czyli praktycznie jednoosobowej obsługi sklepu. Ustalone zostało również to, ilu klientów mogło jeździć do sklepu ze Słowacji. Skarżący twierdzili, że po mięso podróżowały tłumy i świadkami tego byli konduktorzy. Zweryfikowaniem tych informacji również zajął się organ skarbowy ustalając, że tygodniowo pociągiem przez granice mogło przejeżdżać 130-280 osób. To nie setka dziennie, jak chciałoby państwo G. Dodatkowo jeden ze świadków zeznawał, że kupował po 40 kg mięsa i płacił za nie od… 70 do 140 złotych.

Te wszystkie ustalenia były jednak elementem pierwszego postępowania, które zakończyło się prawomocnym wyrokiem podtrzymującym decyzję Dyrektora Izby Administracji Skarbowej w Krakowie.

Mięsiste zeznania

Jeszcze przed uprawomocnieniem się wyroku (w 2014 roku) przedsiębiorcy zawnioskowali o wznowienie postępowania.

Tu należy wyjaśnić, że zgodnie z prawem zakończone decyzją ostateczną postępowanie podatkowe jest wznawiane, jeśli „wyjdą na jaw istotne dla sprawy nowe okoliczności faktyczne lub nowe dowody istniejące w dniu wydania decyzji nieznane organowi, który wydał decyzję”. Wszystkie te przesłanki muszą wystąpić jednocześnie.

W tej sprawie nowymi dowodami miały być oświadczenia klientów kupujących mięso, głównie Słowaków. Sąd jednak zauważył, że powstały one już po wydaniu decyzji. Dodatkowo w większości nabywcy podawali inne informacje w oświadczeniach, a inne podczas przesłuchań.

Wszystkie te okoliczności spowodowały, że rozpatrujący skargę na odmowę wznowienia postępowania Wojewódzki Sąd Administracyjny w Krakowie odrzucił ją stwierdzając, że organy podatkowe działały zgodnie z prawem.

W toku wznowionego postępowania w zakresie wystarczającym dla potrzeb prawidłowego rozstrzygnięcia sprawy zebrano materiał dowodowy, który następnie bez przekroczenia ustawowych granic poddany został rzetelnej analizie i ocenie, a wyciągnięte na jego podstawie wnioski są logicznie i poprawne merytorycznie. Ocena ta nie nosi znamion dowolności i znalazła wyraz uzasadnieniu zaskarżonej decyzji, które w całej rozciągłości odpowiada wymogom art. 210 § 4 Ordynacji podatkowej – czytamy w uzasadnieniu orzeczenia.

Wyrok jest nieprawomocny.

comments powered by Disqus