„Skrócony kurs wyłudzeń dotacji”. Co dalej z przedszkolami „Pod Magnolią”?

fot. pixabay.com

Gdy prokuratura postawiła zarzuty właścicielom sieci przedszkoli „Pod Magnolią”, rodziców dzieci tam uczęszczających ogarnął niepokój co do przyszłości funkcjonowania placówki. Wiceprezydent Krakowa ds. edukacji Anna Korfel-Jasińska uspokaja, że jak do tej pory nie ma żadnych sygnałów, aby przedszkola miały zakończyć działalność.

Zarówno na oficjalnej stronie sieci przedszkoli, jak i mediach społecznościowych nie ma żadnych informacji, jakoby miał to być ostatni rok działalności tych placówek. Co więcej, prowadzona jest rekrutacja na przyszły rok.

Co z dziećmi?

Na początku czerwca prokuratura poinformowała o zarzutach, jakie przedstawiła właścicielom sieci przedszkoli, do których uczęszcza 660 dzieci. Podejrzani przyznali się i złożyli wyjaśnienia.

Przedszkola dalej funkcjonują, ale rodzice są coraz bardziej zaniepokojeni. – Z jednej strony słyszą, że wszystko jest w porządku, a z drugiej czytają o zarzutach. Nie wiedzą, co będzie dalej. Z moich informacji wynika, że w jednej z placówek połowa kadry złożyła wypowiedzenia – powiedział na posiedzeniu komisji edukacji radny Wojciech Krzysztonek. Obecni byli również rodzice, którzy wprost pytali, co dalej.

Wiceprezydent Anna Korfel-Jasińska wytłumaczyła, że obecnie miasto wciąż wypłaca dotacje (880 tys. zł miesięcznie) i nie ma podstaw prawnych do wstrzymania przekazywania pieniędzy. Nie ma też żadnych sygnałów – ze strony organów nadzoru czy właścicieli – o zamiarze likwidacji placówek. Jednak przedstawiciele urzędu miasta uspokajają, że nawet gdyby do tego doszło, gmina dysponuje około tysiącem miejsc w innych przedszkolach.

To nie rozwiązuje problemu, bo wciąż pozostaje kwestia niepewności. – Nie chciałabym też fundować swojej córeczce szoku, że nagle żegnamy się z jej grupą, panią i idziemy do innej placówki na przykład na rok, a następnie kolejna zmiana – stwierdziła pani Iza.

Nieprawidłowości od lat, wyłudzone 5,5 mln zł

Jak się okazało, nieprawidłowości finansowe dotyczące rozliczania dotacji nie są czymś nadzwyczajnym. W tym konkretnym przypadku urzędnicy wielokrotnie kontrolowali sieć przedszkoli. Mowa tu o procederze dublowania dzieci. W wyniku kontroli inspektorzy mogą stwierdzić na postawie umów z rodzicami czy dzienników obecności, ile tak naprawdę dzieci uczęszcza do danej placówki.

I tak w wyniku kontroli prowadzonych między 2017 a 2019 rokiem miasto stwierdziło nieprawidłowości, co wiązało się z decyzją dotyczącą zwrotu w sumie kilkuset tysięcy złotych dotacji (nota bene cała procedura jest czasochłonna, bo strony mają prawo odwołać się od decyzji do SKO, później do WSA, a następnie do NSA, którego orzeczenie nie musi zakończyć sprawy definitywnie). Zwrot dotacji nie jest więc pewny, a na pewno odroczony w czasie.

Kontrole w 2020 i 2021 roku zakończyły się decyzją o zwrocie już w sumie 5,5 mln złotych. W tym czasie o dokumenty zebrane w czasie postępowania wystąpiła prokuratura. Urząd miasta Krakowa obecnie nie ma wiedzy co do szczegółów śledztwa i na jakim etapie się znajduje. Co ciekawe, organ prowadzący utrudniał przeprowadzanie kontroli.

Warto też zwrócić uwagę, że w 2021 roku przeprowadzonych zostało 40 kontroli, w wyniku których urzędnicy zażądali zwrotu 12 mln zł.

„Skrócony kurs wyłudzeń dotacji”

Dla wszystkich szokiem jest to, że mimo tak poważnych zarzutów i wykazywanych nieprawidłowości, sieci „Pod Magnolią” nie tylko działa, ale też wciąż otrzymuje dotację – 880 tys. zł miesięcznie. Radni pytali, jak można ograniczać ten proceder?

Odpowiedź nikogo nie zadowoli, bo pokazuje, jak bardzo prawo jest w tym przypadku ułomne. Wiceprezydent Anna Korfel-Jasińska zapowiedziała, że nie będzie wchodzić w szczegóły, by nie przedstawić na posiedzeniu komisji skróconego kursu wyłudzania dotacji.

Problem polega na tym, że nawet jeśli dane miasto uchwaliło prawo, które pozwala na kontrole prawidłowo rozliczanych dotacji, to może to robić jedynie na swoim terenie. Jeśli więc sieć ma swoją siedzibę w Katowicach, a działa w Krakowie, to urzędnicy nie mogą w żaden sposób zażądać czy to umów z rodzicami, dzienników obecności czy innych dokumentów potwierdzających liczbę dzieci zadeklarowaną na dany rok przedszkolny. Największe problemy z weryfikacją dotyczą dzieci obcokrajowców, które nie mają wyrobionego numeru PESEL.

Jakie wnioski po dyskusji?

Na wniosek radnego Łukasza Wantucha temat powinien zostać podniesiony na forum Rady Miasta Krakowa. Radny poprosił również o zorganizowanie spotkania z przedstawicielami sieci „Pod Magnolią”. Radna Agata Tatara uznała też, że należy poinformować małopolskiego kuratora oświaty o sprawie warunków w omawianych placówkach.

 

 

comments powered by Disqus