News LoveKraków.pl

Szymon Hołownia o Rafale Komarewiczu. „My postawiliśmy na zmianę” [ROZMOWA]

Rafał Komarewicz jest człowiekiem zmiany. Będzie szanował dziedzictwo swojego poprzednika, ale jednocześnie nie zatrzyma się, jeżeli chodzi o wprowadzanie zmian – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl Szymon Hołownia, marszałek Sejmu.

Patryk Salamon, LoveKraków.pl: Panie marszałku, kto jest kandydatem Trzeciej Drogi na prezydenta Krakowa?

Szymon Hołownia, marszałek Sejmu, Polska 2050: Kandydatem Polski 2050, która wchodzi w skład Trzeciej Drogi, jest Rafał Komarewicz, nasz wieloletni działacz. To człowiek, który nigdy mnie nie zawiódł. Wielokrotnie wykazywał się lojalnością wobec osób, z którymi miał okazję współpracować. Odkąd go znam, jest zdeterminowany do tego, żeby służyć Krakowowi, żeby nadać mu nowego ducha, nie rezygnując z tych dobrych rzeczy, które dotychczas udało się w mieście wypracować. Cieszę się, że jest naszym kandydatem.

Czyli Rafał Komarewicz nie jest wspólnym kandydatem Polski 2050 i PSL?

Zdecydowaliśmy, że w wyborach samorządowych w Krakowie pójdziemy trochę inną drogą. Jesteśmy z PSL-em i Koalicją Polską bardzo dobraną parą. Każdy, kto był w dobrze dobranym związku wie, że wiele rzeczy trzeba robić razem, ale czasem trzeba też zrobić coś osobno. W dobrej relacji to związek buduje, a nie go niszczy.


Dlaczego ten związek musi trochę się rozejść akurat w przypadku Krakowa?

Ponieważ od samego początku w ramach Polski 2050 byliśmy zdecydowani, by wesprzeć Rafała w jego pomyśle o kandydowaniu na prezydenta Krakowa. W kwestii kandydata PSL-u trzeba pytać polityków tego ugrupowania. Z tego co wiem, są zdeterminowani do tego, by poprzeć wiceprezydenta Krakowa, Andrzeja Kuliga. To jednak nie sprawia, że nasza koalicja się rozpada. My w tych wyborach idziemy razem: w sejmikach, w wielu powiatach, gminach. Proces układania list właśnie dobiega końca. Kraków będzie specjalnym miejscem. Same wybory w stolicy Małopolski będą też wyjątkowe. Wszyscy czekają, co się wydarzy po tak długiej erze rządzenia pana profesora Jacka Majchrowskiego. A skoro to niestandardowe wybory, to przyjmowane są niestandardowe taktyki polityczne, w tym przez Polskę 2050.

Niestandardowe jest również to, że mamy bardzo wielu kandydatów na prezydenta Krakowa. Czy z tego punktu widzenia nie warto było przekonać PSL, żeby poparło posła Komarewicza? To rozdrobnienie może działać na korzyść kandydata, który ma obecnie najlepszy wynik w sondażach.

Po pierwsze, nie ma jeszcze zbyt wielu publicznych sondaży pokazujących, jak zmieni się scena polityczna po tym, jak Rafał Komarewicz dołączy do gry. Poza tym ja już mam na koncie jedne wybory, w których zachęcano mnie, byśmy wystartowali z jednej listy, bo to jest „dobry pomysł, by odsunąć PiS od władzy”. Okazało się, że inny pomysł, czyli wystartowanie jako Trzecia Droga, okazał się lepszy. To pokazuje, że ludzie muszą mieć wybór. Co więcej, ja się cieszę z tego, że ludzie zgłaszają chęć kandydowania w wyborach samorządowych, że chcą brać odpowiedzialność za losy Krakowa. Nie wykluczam jednocześnie, że na ostatniej prostej, przed drugą turą, kiedy urealnią się wyniki kandydatów może dojść do różnych przetasowań. Dodam jeszcze, że nasze rozmowy z Polskim Stronnictwem Ludowym w sprawie wyborów samorządowych w Krakowie były długie.

Jak one przebiegały?

Normalnie, tak jak zawsze z PSL-em, czyli bardzo dobrze. Czasami jest po prostu tak, że mamy inne wizje. Koledzy z PSL-u byli przekonani o tym, że wiceprezydent Andrzej Kulig daje gwarancję tego, co Krakowowi jest potrzebne. My postawiliśmy na zmianę. Skoro Łukasz Gibała buduje swoje poparcie na tym, że krakowianie potrzebują zmiany, to widocznie jest w mieście taka grupa osób, która jej pragnie. Dlatego trzeba im ją zaoferować. Chodzi o zmianę, która nie oznacza niszczenia tego, co było wcześniej dobre, ale też taką, która nie będzie wprost kontynuacją dotychczasowego. W polityce jestem od paru lat. Widziałem różne poziomy determinacji u ludzi. Jedni płyną z falą, inni lekko jej się opierają. Rafał ma olbrzymią determinację do tego, żeby zająć się Krakowem. I ma pomysł na to, jak to zrobić. Nasze sondaże wewnętrzne pokazują, że nie jest to kandydat, który jest wystawiony ot tak, bo my nie musimy nikogo wystawiać. Jeśli postawiliśmy na Rafała, to oznacza, że w niego wierzymy. Inaczej byśmy tego nie robili. Nie potrzebujemy przegranych bitew. Wierzymy w to, że Rafał może wejść do drugiej tury, a tam wygrać z Łukaszem Gibałą i zostać prezydentem Krakowa.



Wspomniał pan marszałek, że jeśli wygra Rafał Komarewicz, to nie będzie to prezydentura niszcząca dotychczasowy dorobek Krakowa, wypracowany za rząd
ów prof. Jacka Majchrowskiego. Nie da się jednak ukryć, że poseł Komarewicz był przewodniczącym prezydenckiego klubu w Radzie Miasta Krakowa. Nie obawiacie się państwo takiego zarzutu, że miał wobec tego wpływ na to, co dotychczas działo się w mieście?

Ale to bardzo dobrze, że miał wpływ. Za rządów pana profesora Majchrowskiego stało się wiele bardzo dobrych rzeczy. Proszę poza tym zwrócić uwagę, że obecny prezydent popiera innego kandydata. Natomiast Rafał Komarewicz mówi: to, co dotychczas było dobre w Krakowie, stało się również przy moim udziale, a teraz musimy iść o krok dalej. Nie znam dobrze pana Łukasza Gibały, ale wiem, że potrzeba zmiany była głównym przesłaniem, z jakim szedł w ostatnich latach. Rafał Komarewicz jest człowiekiem zmiany. Będzie szanował dziedzictwo swojego poprzednika, ale jednocześnie nie zatrzyma się, jeżeli chodzi o wprowadzanie zmian.

Jaki wynik będzie sukcesem w wyborach samorządowych w Krakowie?

Wygrana Rafała Komarewicza.

A procentowo w pierwszej turze?

Wybory prezydenckie, również w miastach, wygrywa się w drugiej turze. Najczęściej, gdyż zdarzają się wyjątki. Sukcesem Rafała będzie wejście do drugiej tury, a tam wygrana z Łukaszem Gibałą. To jest nasz plan. Proszę nie oczekiwać ode mnie innego. Jeśli idzie się na bitwę, to żeby ją wygrać, a nie po to, by zająć honorowe czwarte miejsce.

Czy pan marszałek zaangażuje się bezpośrednio w kampanię Rafała Komarewicza?

Tak, na miarę swoich możliwości. Jeśli w coś wierzę, to się w to angażuję. Mam trochę zajęć, związanych z pilnowaniem gospodarstwa przy nomen omen Wiejskiej (śmiech), ale wesprę Rafała. To jest mój kandydat, któremu jako prezydentowi Krakowa uda się zrobić to, co udało się zrobić w Sejmie: otworzyć go, przewietrzyć. W stolicy Małopolski przyszedł czas na zmianę, a tą jest Rafał Komarewicz.

News will be here