Markety, restauracje i stacje bez zezwoleń na alkohol. Urząd szykuje zmiany w prawie

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Część radnych miejskich, urzędnicy oraz przedsiębiorcy są zgodni co do tego, że obecnie obowiązujące prawo może skomplikować życie tym, którzy prowadzą lokale ze sprzedażą alkoholu od dawna i bez kolizji z prawem. Wydział Spraw Administracyjnych zapowiada, że trwają rozmowy z tym związane. Na konkrety jednak poczekamy.

Ucierpią znani i duzi

Radny miejski PO Jakub Kosek, który jest jednocześnie przewodniczącym rady dzielnicy IV Prądnik Biały zauważył, że w dzielnicach występują problemy braku koncesji. –  Kwestie liczby koncesji powinien kształtować rynek. Jednocześnie należy poszukiwać nowych lub innych rozwiązań eliminujących uciążliwe małe punkty, w tym sprzedaży całodobowej. Obecna propozycja narzucająca limity dla danych dzielnic nie sprawdziła się w wielu z nich, szczególnie w Starym Mieście – mówi Kosek.

Istnieje więc obawa, że znane lokale gastronomiczne czy duże sklepy stracą możliwość sprzedaży alkoholu. Już teraz na pozwolenie czeka 79 podmiotów i 49 lokali gastronomicznych. A więc nie tylko „budek z piwem”. A to przecież o utrudnienie im funkcjonowania zabiegali radni. Natomiast 130 podmiotów straci koncesję do końca tego roku. Na liście są takie sklepy jak Auchan, Carrefour, Eurocash, Lidl, Lewiatan, stacje Arge, BP czy Krakowski Kredens. Pełna lista w galerii pod tekstem.

Dzielnice milczały

By wytłumaczyć to, co obecnie się dzieje, musimy cofnąć się w czasie. W 2014 roku miasto prowadziło konsultacje społeczne. Wypowiedziały się różne środowiska, w sumie spłynęło ok. 150 propozycji. O zdanie poproszone zostały również rady dzielnic. Radni się jednak wówczas nie popisali. Wydział administracyjny UMK poprosił ich o to, by wyrazili swoje opinie w sprawie ustalenia limitów. – Odpowiedziało siedem. Padały zarzuty, że my lekceważymy dzielnice, ale to dzielnice zlekceważyły nas – stwierdził podczas dyskusji nad zmianami w uchwale Tomasz Popiołek, dyrektor wydziału.

– Dzielnice nie zajęły stanowiska, na poziomie realnego wykorzystania limitu w danej dzielnicy, czyli w pierwszej połowie 2015 roku – wyjaśnia Anna Broś-Milc, wicedyrektor wydziału spraw administracyjnych.

Urzędnicy wiedzieli

W odpowiedzi na interpelację Aleksandra Miszalskiego w tej sprawie, prezydent Jacek Majchrowski podkreśla też, że obecny problem był brany pod uwagę podczas zmian w uchwale. – Obowiązujące limity uniemożliwiają wydawanie pozwoleń dla podmiotów, które prowadzą działalność od wielu lat i bez naruszania prawa – czytamy w piśmie. Prezydent informuje również, że czas oczekiwania na pozwolenie może wynieść od 1,5 do kilkunastu miesięcy.

Magistrat pracuje nad tym, aby sprawę wyprostować. Na szczegóły trzeba jednak poczekać. – Trwają rozmowy. Ostateczna decyzja będzie należeć do sekretarza miasta oraz rady miasta. w tej chwili jest zbyt wcześnie. Być może za miesiąc wrócimy do tematu – informuje Anna Broś-Milc.

To absurd!

Radny Aleksander Miszalski przypomina, że była to inicjatywa prezydencka. –  Część z nas radnych mówiła, że losowo przedsiębiorcy będą tracić koncesje. Problem z biegiem czasu będzie się tylko nawarstwiał, bo będzie rosła kolejka. Każdy ucierpi. Możemy jedynie zmienić uchwałę, ale to wymaga inicjatywy ze strony magistratu – komentuje sprawę przewodniczący krakowskiej Platformy Obywatelskiej.

W galerii zdjęć prezentujemy listę podmiotów, które czekają na koncesję. Są tam zarówno sklepy, jak i punkty gastronomiczne. [LINK]

comments powered by Disqus