News LoveKraków.pl

Miały być dwa mieszkania, jest pięć. „Przecież nie będziemy teraz wyburzać ścian”

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Zgodnie z projektem budynek w krakowskich Przegorzałach miał mieć dwa mieszkania. Powstało pięć. Mieszkańcy twierdzą, że zostali poszkodowani przez dewelopera. Sprawa jest w nadzorze budowlanym.
Przegorzały, ulica Gajówka. W okolicy dominuje zabudowa jednorodzinna, jest sporo zieleni. Można powiedzieć: idealna okolica do zamieszkania. Cisza, spokój, z okien niektórych domów roztacza się widok na Łagiewniki. W jednym z budynków mieszkańcy nie mogą jednak spać spokojnie. Nadzór budowlany twierdzi, że inwestor postawił go niezgodnie z projektem. Już kilka lat temu PINB nakazał z pięciu mieszkań zrobić dwa. Sprawa trafiła do wyższej instancji, a teraz powróciła. Mieszkańcy obawiają się, że będą musieli się stąd wyprowadzić.

Kontrola z nadzoru budowlanego

Sprawa sięga 2016 r. To właśnie wtedy prezydent Krakowa wydał pozwolenie na budowę budynku jednorodzinnego przy ul. Gajówka (Przegorzały). Zgodnie z projektem miały się w nim znajdować dwa lokale mieszkalne. W październiku 2016 r. inwestor zgłosił w nadzorze budowlanym, że zakończył budowę. Powiatowy Inspektorat Nadzoru Budowlanego w Krakowie nie wniósł sprzeciwu „wobec przystąpienia do użytkowania budynku”.

W maju, czerwcu i w lipcu 2017 roku inspektorzy nadzoru budowlanego przeprowadzili kontrolę nieruchomości. Zapytaliśmy PINB, jaka była tego przyczyna, ale na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi. Co inspektorzy zastali na miejscu? „W poziomie -1 wykonano ścianki działowe, za pomocą których wydzielono jeden lokal mieszkalny. W poziomie 0 wydzielono dwa lokale mieszkalne. W poziomie 1 wydzielono dwa lokale mieszkalne. W poszczególnych lokalach wydzielono łazienki, kuchnie oraz pokoje w nowej aranżacji” – czytamy w dokumentach. W skrócie: zamiast dwóch mieszkań inspektorzy nadzoru budowlanego zastali pięć.

Stwierdzili, że budynek powstał niezgodnie z projektem budowlanym, który zatwierdził prezydent. PINB wydał decyzję w tej sprawie. Sprowadzała się do tego, że współwłaściciele nieruchomości z pięciu mieszkań mieli zrobić dwa, tak żeby budynek był zgodny z projektem. Jak również z planem miejscowym, który przewiduje w tym miejscu zabudowę jednorodzinną. W świetle przepisów budynek z pięcioma mieszkaniami to już zabudowa wielorodzinna.

Termin wykonania pierwotnej decyzji nadzór ustalił do 31 sierpnia 2018 r. Wśród współwłaścicieli budynku wymieniono spółkę Balerion Investment. To inwestor, który realizował budynek przy ulicy Gajówka. Jego mieszkańcy odwołali się od decyzji PINB. Ostatecznie sprawa trafiła do wyższej instancji. Małopolski Wojewódzki Inspektor Nadzoru Budowlanego uchylił decyzję PINB i przekazał mu sprawę do ponownego rozpatrzenia. Na wiosnę tego roku mieszkańcy budynku otrzymali pismo, z którego wynika, że organ pierwszej instancji ponownie prowadzi postępowanie w sprawie inwestycji. Zapytaliśmy WINB, skąd decyzja, by cofnąć postępowanie do Powiatowego Inspektoratu Nadzoru Budowlanego, ale jak na razie nie otrzymaliśmy odpowiedzi.

Konieczna wyprowadzka?

O inwestycji przy ulicy Gajówka Paweł Kawka dowiedział się z przydrożnej reklamy. – Jechałem samochodem i zobaczyłem, że deweloper oferuje mieszkania w fajnej lokalizacji w Przegorzałach. Spotkałem się z jego przedstawicielem u pośrednika nieruchomości. Zakup sfinalizowaliśmy w 2017 r. i jeszcze w tym samym roku wykończyliśmy lokal, a następnie wprowadziliśmy się do niego z żoną oraz z synem. To był wrzesień. Pamiętam to dokładnie, ponieważ syn kończył wtedy roczekwspomina dziś Paweł Kawka.

Fot: Krzysztof Kalinowski
Fot: Krzysztof Kalinowski


Problemy zaczęły się we wrześniu 2017 roku. – Wówczas otrzymaliśmy pismo od nadzoru budowlanego, że wszczął on postępowanie w sprawie wykonania budynku niezgodnie z projektem. Okazało się, że dokument zakładał budowę dwóch lokali mieszkalnych. Tymczasem deweloper wydzielił pięć. Skończyło się na tym, że PINB nakazał przywrócenie nieruchomości do stanu zgodnego z projektem. Sprawa na jakiś czas ucichła. Teraz powróciła – mówi nam mężczyzna. Obawia się, że on i jego rodzina będą musieli się wyprowadzić. – Dlaczego mamy ponosić konsekwencje za błędy dewelopera? Nie mieliśmy świadomości, że wykonał inwestycję niezgodnie z projektem – twierdzi w rozmowie z nami Kawka.

Panią Katarzynę do zakupu mieszkania przy ulicy Gajówka skusiła lokalizacja. – W okolicy jest co prawda dużo domów, ale nie brakuje również zieleni. Mieszkanie kupiłam ponad trzy lata temu. Wszystko odbyło się wzorowo: wycena nieruchomości z banku oraz udzielenie kredytu, zaświadczenia z Wydziału Architektury o wydzieleniu lokali, mieszkanie oczywiście ma księgę wieczystą – wspomina nasza rozmówczyni. Nie miała świadomości, że deweloper zrealizował budynek niezgodnie z zatwierdzonym przez miasto projektem.

– Wiedziałam tylko, że urząd gminy oraz nadzór budowlany wymieniają się pismami w sprawie tej inwestycji, ale nie znałam szczegółów – opowiada pani Katarzyna. – Wszystko wyglądało na zgodne z prawem. Dopiero na wiosnę tego roku zorientowałam się, że coś jest nie tak. Dotarło do mnie pismo z nadzoru budowlanego, z którego wynika, że nie ma zgody na tym terenie na budynek wielorodzinny, a jedynie maksymalnie mogą być dwa mieszkaniainformuje nas kobieta.

Pani Katarzyna nie kryje, że sytuacja jest absurdalna. – W budynku jest pięć lokali, w każdym ktoś mieszka. Nie będziemy teraz wyburzać ścian i nie zamieszkamy wszyscy w dwóch pomieszczeniach. Wydałam na to mieszkanie część oszczędności życia. Z pewnością będziemy występować wobec dewelopera na drogę karną – nie kryje kobieta.

Deweloper: wszystko zgodnie z projektem

W sprawę zaangażowała się mecenas Katarzyna Konieczny. – Nie znam wszystkich osób, które zawierały umowy bezpośrednio z deweloperem. Jednak część obecnych współwłaścicielek, z którymi miałam możliwość rozmawiać, w tym pani Katarzyna, nie wiedziała o tym, że budynek powstał niezgodnie z projektem – twierdzi w rozmowie z nami prawniczka.

Podkreśla, że na ten moment nie ma ostatecznej decyzji, która nakazywałaby właścicielom przerobienie pięciu mieszkań na dwa. – Niewątpliwie jednak wedle ustaleń obowiązującego dla tego terenu planu miejscowego na omawianej działce może istnieć tylko zabudowa jednorodzinna, a w takiej zabudowie wedle przepisów mogą być nie więcej aniżeli dwa samodzielne lokale – dodaje prawniczka. Ratunkiem dla mieszkańców byłaby zmiana w planie miejscowym, która zezwalałaby na istnienie w tym miejscu budynku wielorodzinnego.

Pytamy prawniczkę, czy nadzór budowlany nie powinien od razu sprawdzić w terenie, czy budynek jest zgodny z projektem? – W przypadku budynków mieszkalnych jednorodzinnych organ nadzoru nie ma obowiązku przeprowadzenia kontroli. Do zgłoszenia zakończenia budowy dołączane są natomiast tak przez inwestora jak i kierownika budowy dokumenty, mające na celu zobrazowanie stanu po wykonaniu robót. Powinny być zgodne z prawem, ze stanem faktycznym, a składane oświadczenia zgodne z prawdą – przekonuje mecenas Konieczny.

Jak wynika z przekazanych przez nią informacji, do PINB trafiło zgłoszenie, że budynek powstał niezgodnie z projektem. Wtedy nadzór zainteresował się sprawą inwestycji.

Jak przekazała, mieszkańcy będą starali się o zmianę w planie miejscowym. Mają się też spotkać z prezydentem Krakowa Aleksandrem Miszalskim. Pomoc lokatorom zapowiedziało stowarzyszenie Kraków dla Mieszkańców.

Jak się dowiadujemy, deweloper nie jest już współwłaścicielem budynku. Skontaktowaliśmy się z przedstawicielem Balerion Investment. Przekazał nam, że od blisko siedmiu lat nie pracuje już w firmie. Przyznał jednak, że pracował w niej wówczas, kiedy powstawał budynek przy ul. Gajówka. Mężczyzna zapewnił w rozmowie z nami, że został wybudowany zgodnie z projektem.

Fot: Krzysztof Kalinowski
Fot: Krzysztof Kalinowski

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Zwierzyniec