Miasto wykiwało inwestora? Nie dostaną plaży nad Wisłą bez przetargu

fot. Krzysztof Kalinowski
Firma Sao Beach Investments po zainwestowaniu 1,6 mln zł w rekultywację terenu po dawnej plaży nad Wisłą nie wydzierżawi tej nieruchomości bez przetargu – tak zdecydowali radni.

W 2019 roku zakończył się wieloletni spór firmy Sao Beach Investments z miastem o dzierżawę terenu po dawnej plaży nad Wisłą na Bulwarze Wołyńskim (nieopodal hotelu Forum). Spór zakończył się, ponieważ firmę przejął Marek Kufel, właściciel balonu widokowego, który operuje w sąsiedztwie omawianego obszaru.

Nowy inwestor zburzył obiekt po dawnej plaży, nieruchomość przystosował do stanu poprzedniego, spłacił wszelkie długi wcześniejszego właściciela (łącznie poniesiono koszty w wysokości 1,6 mln zł) i przedstawił nową koncepcję zagospodarowania tego terenu z nadzieją, że miasto przystanie na jego propozycję.

Inwestor oczekiwał, że miasto wydzierżawi mu teren po dawnej plaży w drodze bezprzetargowej na okres 10 lat, tak się jednak nie stało. Radni wyrazili się negatywne wobec tej sprawy i prawdopodobnie wkrótce zostanie wszczęty przetarg, do którego firma Sao będzie mogła przystąpić na równych zasadach z innymi podmiotami.

Porozumienie i ryzyko biznesowe

Miasto podpisało z nowym właścicielem firmy Sao Beach Investments porozumienie, które stanowiło, że jeśli spółka dokona rekultywacji terenu po dawnej plaży, spłaci długi poprzedniego właściciela itd., sprawa o wydzierżawienie tej nieruchomości firmie Sao na okres 10 lat w drodze bezprzetargowej zostanie przedstawiona radnym.

– Nigdzie w porozumieniu nie było mowy o pewności zarządzaniu tym terenem po spełnieniu warunków ujętych w dokumencie. Od początku wiedzieliśmy, że decyzja w tym zakresie zostanie podjęta przez komisję mienia i rozwoju gospodarczego – powiedziała dyrektor wydziału skarbu Marta Witkowicz.

Mimo tego, że inwestor nie miał żadnej gwarancji, iż zostanie mu wydzierżawiony teren na wyłączność, podjął się kosztownej inwestycji. Zawarte porozumienie nie przewidywało też zwrotu poniesionych nakładów.

Inwestor przedstawił koncepcję zagospodarowania nieruchomości. – Wprowadzamy w bulwar budynek o powierzchni kilkuset mkw. zgodnie z planem miejscowym. Rozwiązaliśmy to tak, że 75 proc. budynku zostanie umieszczone w wielkości bulwaru, tylko 135 cm wystaje ponad wysokość wału (plan miejscowy dopuszcza 1,5 m). Zasłonięcie widoku, z czym był problem wcześniej, nie będzie miało miejsca. Kolejną częścią tego projektu jest plaża. Duża jej część wyłożona będzie piaskiem, żeby funkcjonowało to w podobny sposób jak wcześniej. Całość jest uzupełniona placem zabaw – opisywał przedstawiciel inwestora.

Firma zadeklarowała przeznaczyć na tę inwestycję 6 mln zł, nie mając jednak wcześniej wymaganych w tej sprawie opinii małopolskiego konserwatora zabytków, wydziału kształtowania środowiska, czy zarządu zieleni miejskiej.

– Podjęliśmy wyzwanie z tego też powodu, że byliśmy sąsiadami tego terenu. Chciałbym przypomnieć, że przywróciliśmy tę nieruchomość miastu, a mieszkańcy Krakowa już w zeszłym roku mogli z niego korzystać, widok był niczym niezakłócony – przekonywał inwestor na spotkaniu z radnymi.

Radny Grzegorz Stawowy podkreślał, że ryzyko biznesowe zawsze trzeba brać pod uwagę przy realizacji tego typu projektów. 

– Samo dopuszczenie i aktywizacja bulwarów to jest jedno (do tego dochodzi projekt przebudowy i rewitalizacji bulwarów ZZM). Inną sprawą  jest kwestia procedur i przejrzystości, jeśli chodzi o oddanie nieruchomości komuś w zarządzanie. Doświadczenia partnerskie ze spółką i sposób, w jaki wywiązywała się z zobowiązań mamy raczej słabe. Relacje biznesowe to nie jest nasza sprawa, natomiast oddanie ponad 40 arów w jednym z najbardziej widocznych miejsc w Krakowie powinno odbyć się w drodze przetargu – ocenił Stawowy.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Stare Miasto
comments powered by Disqus