Nie został wyrzucony z rodziną na bruk, więc nie dostał mieszkania od gminy

fot. Julia Ślósarczyk

Mieszkaniec Krakowa wystąpił w 2020 roku do magistratu z wnioskiem o przydział mieszkania dla niego i jego rodziny, ponieważ mało zarabia i nie ma tytułu prawnego do żadnego lokalu.

Prezydent odmówił, twierdząc, że mężczyzna ma gdzie mieszkać – miało to wynikać z umowy najmu z 2010 roku na czas nieoznaczony. Dodatkowo M.C nie widniał on na liście dłużników czynszowych. I na tej podstawie odesłał mężczyznę z kwitkiem.

M.C złożył do WSA skargę na decyzję prezydenta. Pełnomocnik mężczyzny zarzucił dowolność oceny materiału dowodowego – nie uwzględnione zostało bowiem wypowiedzenie umowy najmu z 2017 roku. I to właśnie z uwagi na zaleganie z opłatami za czynsz.

Pełnomocnik w skardze tłumaczył, że przez zaległości czynszowe, właściciel wypowiedział umowę M.C. Nie wyrzucił jednak rodziny na bruk, tylko pozwolił im nadal zajmować lokal. M.C spłacił długi, a obecnie zamiast czynszu, płaci odszkodowanie za bezprawne zajmowanie mieszkania. Oprócz tego w dokumentacji opisany został zły stan techniczny budynku, w którym mieszka i ciężka sytuacja finansowa mężczyzny.

Dlatego pełnomocnik M.C stwierdził, że urząd pozytywnie powinien rozpatrzyć wniosek o przyznanie mieszkania z zasobu gminy.

Mieszka czy nie mieszka?

Tyle że urząd nie zmienił swojego stanowisku. Według magistratu wypowiedzenie umowy o najem było bezpodstawne, ponieważ właściciel lokalu nie skierował wobec M.C pozwu o eksmisję. Dodatkowo wynajmujący nie zrobił nic, by usunąć lokatora z zajmowanego mieszkania i pozwolił mu tam przebywać na tych samych zasadach, co w ważnej-nieważnej umowie.

– Doszło zatem w sposób dorozumiany do zawarcia ponownego stosunku najmu, czego potwierdzeniem jest naliczanie przez kolejne lata należności związanych z korzystaniem lokalu, będących w istocie czynszem najmu, bez względu na nazwę – uważał magistrat.

Wspomniany stan techniczny nie może być brany pod uwagę, ponieważ to właściciel jest za to odpowiedzialny. A najemca wiedząc o tym, jak wygląda jego lokum, zgodził się na jego dalsze zajmowanie.

Co udowodniono

Wojewódzki Sąd Administracyjny nie miał wątpliwości co do tego, że M.C spełnia jeden z dwóch warunków ubiegania się o mieszkanie socjalne – niskie dochody. Do wyjaśnienia pozostała kwestia posiadania tytułu prawnego do lokalu.

Skład orzekający stwierdził, że miasto nie wykazało, że nie doszło do wypowiedzenia umowy najmu ani że skarżący nadal używa lokalu za zgodą wynajmującego. Również to, że właściciel nie wszczął postępowania eksmisyjnego nie świadczy o tym, że M.C posiada tytuł prawny do mieszkania.

Podsumowując, WSA uznał, że M.C spełnia warunki zawarte w uchwalę w sprawie zasad wynajmowania lokali wchodzących w skład mieszkaniowego zasobu gminy oraz tymczasowych pomieszczeń.

Kasacja i nadinterpretacja

Prezydent złożył skargę kasacyjną do Naczelnego Sądu Administracyjnego na wyrok WSA. Pełnomocniczka podała podobne argumenty, co podczas postępowania przed I instancją, rozwijając je o nowe wątki, jak zameldowanie córki skarżącego pod adresem zajmowanego mieszkania czy długi czas zamieszkania w lokalu.

Sąd skargę odrzucił. NSA uznał, że prezydent przedwcześnie stwierdził, że M.C zajmuje lokal za zgodą jego właściciela. W materiale dowodowym nie ma bowiem jego stanowiska.

– Natomiast samo niewystąpienie przez niego o eksmisję M. C. nie świadczy o dorozumianej zgodzie właścicieli na ponowne zawarcie umowy najmu. Takie zaniechanie właścicieli może być spowodowane wieloma przyczynami, choćby potrzebą zwiększenia szans na odzyskanie zaległości w opłatach za lokal, obawą przed niewykonalnością takiego wyroku bądź związanymi z tym wysokimi kosztami, wreszcie uzyskiwaniem wyższego co do zasady odszkodowania za bezumowne korzystanie z lokalu w stosunku do czynszu – punktuje NSA.

Zgodą na zawarcie umowy w jakikolwiek sposób nie jest również spłacenie zadłużenia i płacenie odszkodowania – jest to obowiązek wynikający z przepisów. Dlatego takie działania M.C zdaniem NSA nie świadczą o posiadaniu tytułu prawnego do zajmowanego mieszkania.

Sąd skargę oddalił i uznał, że nie było podstaw do nieuwzględnienia wniosku o pomoc mieszkaniową.

comments powered by Disqus