Pod koniec zeszłego tygodnia pracownicy prywatnej firmy medycznej zatrzasnęli pacjenta w karetce. Kluczyki również zostały w pojeździe. Po kilkudziesięciu minutach syn pacjenta rozbił szybę.
Z ustaleń Radia Zet wynika, że do zdarzenia doszło przy ulicy Marczyńskiego. Pracownicy firmy medycznej, którzy mieli przetransportować pacjenta do hospicjum, zatrzasnęli auto z kluczykami w środku.
Mężczyźni nie chcieli siłowo otwierać samochodu, dlatego wezwali współpracowników, aby przywieźli zapasowe klucze. Jednak świadkowie całej sytuacji domagali się jak najszybszego rozwiązania tego problemu, grożąc, że wezwą policję.
W końcu jeden z pracowników podjął próbę wybicia szyby, ale to mu się nie udało. Dopiero syn pacjenta – jak podaje radio – uderzeniem deskorolką rozwiązał ten problem. Następnie karetka odjechała z pacjentem.
W rozmowie z Radiem Zet szef firmy zapewnił, że porozmawia ze swoimi pracownikami i uczuli ich na to, by nie obawiali się w takich sytuacjach uszkodzić pojazd, ponieważ życie i zdrowie ludzkie jest wartością nadrzędną.
‼️ Dramatyczne sceny w Krakowie ‼️Obsługa karetki zamknęła w ambulansie pacjenta, kluczyki zostały w środku. Samochód stał na słońcu ale medycy czekali ponad 40 min na dowiezienie zapasowych kluczyków. Szybę wybił dopiero syn chorego @RadioZET_NEWS pic.twitter.com/2rTjgDVVBl
— Przemysław Taranek (@PrzemekTaranek) July 16, 2024