Ponad pięćdziesiąt psów i kotów przewożonych w skandalicznych warunkach w dostawczakach bez wentylacji i ogrzewania. W poniedziałek marca, krakowscy policjanci zatrzymali czterech mężczyzn podejrzanych o znęcanie się nad zwierzętami i posługiwanie się fałszywymi dokumentami.
Do interwencji doszło dzięki czujności straży miejskiej, która zauważyła nietypową sytuację w rejonie Lasku Borkowskiego. Funkcjonariusze wezwali na miejsce policję.
Interwencja w Lasku Borkowskim
Jak informuje Piotr Szpiech, rzecznik Komendy Miejskiej Policji w Krakowie, na miejscu pojawili się funkcjonariusze z Komisariatu Policji V.
– Policjanci wylegitymowali czterech obywateli Ukrainy w wieku od 20 do 46 lat. Mężczyźni przewozili w dwóch samochodach dostawczych łącznie 33 psy i 23 koty – przekazał rzecznik.
Brud, ciasnota i brak wentylacji
Warunki, w jakich znajdowały się zwierzęta, były dramatyczne. Część klatek była brudna i zbyt mała, w kilku przypadkach w jednej znajdowało się więcej niż jedno zwierzę. Samochody, którymi transportowano zwierzęta, nie miały odpowiedniego wyposażenia – brakowało wentylacji, a także ogrzewania, co w marcu może mieć poważne konsekwencje zdrowotne dla przewożonych zwierząt.
Na miejsce wezwano pracowników Krakowskiego Towarzystwa Opieki nad Zwierzętami, którzy ocenili, że warunki transportu były całkowicie nieodpowiednie. Część psów i kotów wymagała natychmiastowej pomocy weterynaryjnej. Wszystkie zwierzęta zostały zabezpieczone i trafiły do schroniska.
Fałszywe dokumenty i zarzuty
Po zatrzymaniu mężczyźni trafili do Komisariatu Policji V. Jak poinformował Piotr Szpiech, następnego dnia usłyszeli zarzuty znęcania się nad zwierzętami oraz posługiwania się podrobionymi dokumentami, w tym fałszywymi paszportami zwierząt.
Zgodnie z przepisami kodeksu karnego, za te przestępstwa grozi im kara do pięciu lat pozbawienia wolności. Prokuratura zastosowała wobec podejrzanych środki zapobiegawcze: dozór policyjny, poręczenie majątkowe oraz zakaz opuszczania kraju. Zatrzymano im również paszporty.
Śledztwo trwa
Sprawą zajmuje się obecnie prokuratura, a śledczy sprawdzają, skąd pochodziły zwierzęta i jaki był cel ich przewozu.