Wojna na torach. MPK kontra ZDMK

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Przedstawiciel ZDMK stwierdził wczoraj wieczorem, że w tramwaju, który wczoraj wykoleił się na ulicy Bronowickiej był zepsuty wózek. MPK dziś odpiera zarzuty i mówi, że pojazd był sprawny, a motorniczy jechał zgodnie z przepisową prędkością.

Po ponad rocznym remoncie w niedzielę rano przywrócono ruch tramwajowy do Bronowic. Pierwszy kurs linii nr 4 zakończył się awaryjnym zjazdem tramwaju do zajezdni. „Krakowiakowi” pod Teatrem Bagatela zepsuły się drzwi.

W poniedziałek krakowskie MPK miało do czynienia z dwiema awariami. Tramwaj linii nr 24 pod Uniwersytetem Pedagogicznym zderzył się z samochodem osobowym. Na blisko godzinę Bronowice znów zostały odcięte od komunikacji tramwajowej.

Pierwsze wykolejenie na nowym torowisku

Po niespełna trzech godzinach od chwili przywrócenia tramwajów doszło do poważniejszego wypadku. Tramwaj linii nr 13 chcący wjechać z ulicy Bronowickiej na pętle wypadł z szyn. Kilka minut przed godz. 17 tramwaje mogły dojeżdżać na oddaloną o 1,5 kilometra pętlę przy osiedlu Widok.

– Komisja pracująca na miejscu ustaliła, że do wykolejenia tramwaju doprowadziła wada wózka tramwajowego – poinformował w poniedziałek wieczorem Michał Pyclik, rzecznik prasowy Zarządu Dróg Miasta Krakowa.

We wtorek rano przedstawiciel miejskiej jednostki mówił, że torowisko było nowe i spełniało wszystkie standardy. – Stoimy na stanowisku, że do wykolejenia nie przyczyniła się nasza infrastruktura – dodaje Pyclik.

MPK: Nasz pojazd był sprawny

Marek Gancarczyk, rzecznik prasowy MPK mówi, że we wtorek rano został sprawdzony cały pojazd, który wczoraj wykoleił się na ulicy Bronowickiej. – Po dokładnej analizie naszego tramwaju mogę stwierdzić, że wszystkie wózki w pojeździe były prawidłowe. Nasz motorniczy jechał również z przepisową prędkością – tłumaczy przedstawiciel miejskiej spółki.

Urzędnik ZDMK odpiera zarzuty. – Podtrzymujemy nasze stanowisko, iż torowisko spełniało wszelkie normy i nie było przyczyną wykolejenia – mówi we wtorek Michał Pyclik.

comments powered by Disqus