„Yellow box” na skrzyżowaniu? Kraków czeka na wyniki testów

Ronda A. Matecznego fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Żółte pola na skrzyżowaniach zdaniem radnego Łukasza Gibały mogłyby nieco zmniejszyć korki w naszym mieście. Magistrat jednak na razie nie widzi możliwości skorzystania z tego pomysłu.

Żółte kratownice na skrzyżowaniach – wyznaczające obszar, na który nie należy wjeżdżać, jeśli nie ma się stuprocentowej pewności, że uda się szybko i sprawnie opuścić skrzyżowanie – stosowane są w wielu miejscach na świecie.

– W Wielkiej Brytanii (szczególnie w Londynie), Irlandii, Hiszpanii, Singapurze, Hongkongu, Portugalii, Malezji, Chile, na Cyprze, a także w niektórych miastach Stanów Zjednoczonych – wymienia Łukasz Gibała.

Dzięki temu kierowcy nie blokują sobie wzajemnie przejazdu. Niestety, w Polsce tego typu zachowania są nagminne, w Krakowie również.

– Sytuacja taka ma często miejsce na wielu krakowskich skrzyżowaniach – między innymi na skrzyżowaniach w ciągu alei Trzech Wieszczów, alei 29 listopada czy rondzie Grzegórzeckim – mówi radny.

Strata czasu

Eksperci z Politechniki Krakowskiej przeprowadzili nawet badania, które pokazały, ile czasu traci się, gdy ktoś bezmyślnie wjeżdża na skrzyżowanie.

– Straty czasu po zablokowaniu skrzyżowania mieszczą się zwykle w przedziale od 5 do 20 sekund, ale zdarzały się sytuacje, kiedy było blokowane nawet na dwie minuty – przywołuje wyniki Gibała.

Kierowców nie odstrasza groźba zapłacenia mandatu (300 zł plus dwa punkty karne), ponieważ zazwyczaj kary nie są egzekwowane. Natomiast żółte pola mogłyby na początek pełnić funkcję edukacyjną.

Nie bez znaczenia są również przeprowadzane przez Ministerstwo Infrastruktury testy tego typu rozwiązania. Jak zauważa Gibała, być może w przyszłości udałoby się zmienić przepisy w ten sposób, aby umożliwić sprawne karanie osób łamiących przepisy. W jaki sposób? Na to mają dać odpowiedź programy pilotażowe.

W Szczecinie od dwóch tygodni funkcjonują cztery takie pola. Jak się sprawdzają? – Obserwując monitoring, widzimy, że część kierowców nie zwraca na nie uwagi – powiedział 23 lipca Radiu Szczecin przedstawiciel tamtejszego magistratu Marcin Charęza.

Policja również obserwuje, ale bez konsekwencji. Kierowcy są pouczani, otrzymują też odblaski i ulotki informacyjne. Urzędnik zauważa również, że osoby, które jeżdżą po miastach zachodniej Europy samochodami, bardziej zwracają uwagę na żółte obszary. Testy potrwają do połowy września.

Kraków nie mówi nie

Urząd miasta po eksperymentach ze Strefą Czystego Transportu, malowaniem na Armii Krajowej i „rondami naleśnikowymi”, na razie ostrożnie podchodzi do tego pomysłu.

Przede wszystkim problemem mogłoby się okazać rozbudowanie skrzyżowań. Wyznaczenie na nich dodatkowych linii mogłoby, zdaniem magistratu, doprowadzić do niebezpiecznych sytuacji.

Dlatego Kraków poczeka na zakończenie testów i ewentualną nowelizację prawa.

– Po uzyskaniu informacji, opinii i analiz zebranych przez Ministerstwo Infrastruktury oraz wprowadzeniu rozwiązań do obowiązującego prawa, zostanie przeprowadzona szczegółowa analiza dotycząca zastosowania żółtych pól na skrzyżowaniach w Krakowie – czytamy w odpowiedzi na interpelację Łukasza Gibały.

comments powered by Disqus