Zielone ogrody na dachach? To kwestia interesów

Zielone dachy przy ul. Pawiej fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

– W praktyce zielone dachy w Krakowie sprowadzają się do montowania na betonowym dachu rolowanych dywaników z trawy, które to potem są zwijane i transportowane na następną inwestycję dewelopera. Tak to się najczęściej kończyło w Krakowie – relacjonowała Dorota Zaucha-Rybka, dyrektor wydziału architektury i urbanistyki Krakowa.

Zieleni ekstensywnej, czyli tej o niskim formacie, pojawia się na dachach coraz więcej, jednakże trudno ją zaobserwować z perspektywy przechodnia.

Niegdyś do największych dachów zielonych zaliczaliśmy boisko na dachu parkingu podziemnego przy Placu Na Groblach. Obecnie jedne z większych tego rodzaju instalacji znajdziemy na dachu biurowca Diamante Plaza przy ul. Jana Dekerta czy też na dachu hotelu Park Inn przy centrum kongresowym ICE.

„Prezydent jest na tak”

Tomasz Bobrowski, główny architekt miasta, mówi, że polityka miasta w zakresie realizacji zielonych dachów się nie zmieniła. – Nadal chcemy zachęcać inwestorów, aby się tego podejmowali. Musimy jednak dopracować pewne procedury. Realizacja zielonych dachów musi się pojawić w zapisach planów miejscowych, ponieważ wydawane decyzje oferują coraz mniej takich możliwości. Miasta są coraz bardziej pokryte planami. Prezydent miasta w każdym razie jest na „tak”.

– Wiemy o planach deweloperów dotyczących realizacji dachów zielonych. Nie jesteśmy jednak w stanie przewidzieć, jakie będą tego efekty – tłumaczy Bobrowski.

Główny architekt Krakowa podkreśla, iż należy zwrócić uwagę na to, że nowo powstające obiekty to długoterminowa inwestycja. – Budynki powinny mieć odpowiednią wysokość, żeby były zwyczajnie komfortowe. W Krakowie za bardzo przywiązujemy się do tego, aby wysokość budynków była jak najmniejsza – dodaje.

Coś za coś

Jerzy Muzyk, wiceprezydent Krakowa, mówił we wrześniu 2019 roku, kiedy to temat zielonych dachów na nowo pojawił się w debacie publicznej, że miasto powinno wystosować impuls do deweloperów, aby ci częściej decydowali się na budowę dachowych ogrodów.

Dodatkową przestrzeń biologicznie czynną na dachach ma zapewnić zachęta w postaci podniesienia krawędzi wysokości elewacji frontowej (attyki). – Próbujemy namawiać inwestorów przy opracowywaniu projektów o warunkach zabudowy, ażeby ci przewidywali zamiast kondygnacji technicznej na dachach ogrody – mówiła Dorota Zaucha-Rybka kilka miesięcy temu na spotkaniu z deweloperami.

W zeszłym roku ustalono wytyczne, dzięki którym inwestorzy nie stracą na budowie intensywnie zielonych dachów. – W takim kierunku powinniśmy iść. Pozwolimy zwiększyć wysokość graniczną zabudowy o dwa metry pod warunkiem, że będzie realizowana zabudowa dachu z zielenią wysoką – dodała dyrektor.

Dodatkowe piętro w zamian za zielony dach?

Konrad Płochocki, dyrektor Polskiego Związku Firm Deweloperskich, proponował pójście o krok dalej, aby jeszcze bardziej zwiększyć ilość zieleni na dachach.

– To jest instrument stosowany przez bardzo wiele miast. Deweloperowi pozwala się na przykład na budowę ośmiu pięter, chyba że zobowiąże się do stworzenia zielonego dachu. Wtedy taki deweloper może dostać jedno piętro „ekstra” – opisywał Płochocki.

– To jest właściwa zachęta dla inwestora, aby ten inwestował w małą retencję i zieleń – dodał dyrektor PZFD.

Rolowane dywaniki z trawy

– W praktyce zielone dachy w Krakowie sprowadzają się do montowania na betonowym dachu rolowanych dywaników z trawy, które to potem są zwijane i transportowane na następną inwestycję dewelopera. Tak to się najczęściej kończyło w Krakowie – relacjonowała Zaucha-Rybka.

Kiedyś wydział architektury brał udział w przyjęciu obiektów do użytkowania. – Takie były procedury. Po zmianie ustawy już tego nie robimy. Obecnie nasze działania kończą się na etapie wydania pozwolenia na budowę ostateczną – dodała dyrektor.

comments powered by Disqus