Dopóki nie będzie drogi, nie będzie toru

fot. Pixabay.com

Gdy pojawiają się ponad dwuletnie opóźnienia w wykonaniu projektów w ramach budżetu obywatelskiego, nasuwa się pytanie, co z tymi większymi. Wśród nich znajduje się na pewno tor wyścigowy - jeden ze zwycięskich pomysłów w BO 2015.

Tor motocyklowo-samochodowy został wprowadzony do Wieloletniej Prognozy Finansowej. –  W tym roku planowane jest przygotowanie inwestycji wraz ze złożeniem kompletnego wniosku o decyzję formalno-prawną – mówi Michał Pyclik z ZIKiT-u. W 2017 mają się rozpocząć roboty budowlane.

Z tym, że do wykonania toru potrzebna jest jego obsługa komunikacyjna. Jak tłumaczy Pyclik, ZIKiT podjął starania o wprowadzenie do Budżetu i WPF na lata następne budowy ul. Danalówka na odcinku od ul. Półłanki do zjazdu na teren działki, na której ma stanąć inwestycja.

Do momentu, aż takie zadanie nie pojawi się w budżecie miasta i w WPF, ZIKiT nie ogłosi przetargu na tor. A to nie jest takie oczywiste.

Zrozumienie projektodawcy

Radny PiS, Michał Drewnicki, który jest w komisji infrastruktury mówi, że miasto ma opory z budową zaplanowanej drogi.  – Pytanie, czy faktycznie inwestycja będzie kosztować 3 mln złotych czy więcej, ponieważ właśnie trzeba zbudować drogę. Trzeba porozumieć się z projektodawcą – uważa Drewnicki.

Tu jednak nie ma większego problemu. Projektodawca i zarazem radny dzielnicowy ze Zwierzyńca Szczęsny Filipiak rozumie, że procedury są skomplikowane, ale z drugiej strony liczył na wyrobienie się w terminie, który został zawarty w zarządzeniu prezydenta.

– Faktycznie, ta droga jest potrzebna, aby powstał tor, ale nie byłaby zbudowana tylko i wyłącznie z tego powodu. Obok działki, na której planowana jest inwestycja, jest większy teren, który miasto przeznaczyło pod sprzedaż dla inwestorów – tłumaczy Filipiak. Do połączenia toru z przyszłą ulicą potrzebny byłby jedynie łącznik o długości nie przekraczającej 100 metrów.

Interes miasta

Z punktu widzenia miasta, stworzenie dojazdu do terenu pod inwestycję jest w jego interesie. – Tam może powstać nawet 1200 miejsc pracy, więc wydawało się, że to dla władz dość pilne zadanie. Okazało się, że wiceprezydent Tadeusz Trzmiel do pewnego czasu nie wiedział, że miasto ma w tym duży interes – twierdzi Filipiak.

W każdym razie radny z dzielnicy VII liczy na to, że opóźnienie realizacji zadania będzie maksymalnie roczne. – Wiedzieliśmy, że jakieś problemy mogą się pojawić, ale nie sądziliśmy, że przeszkodą będzie budowa drogi. Jest akceptowalne, jeżeli tor powstanie w 2018 roku – mówi.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Podgórze
comments powered by Disqus