Porwanie, narkotyki i zawieszona sędzia. Finał głośnej sprawy niebawem

fot. DK

Rozpoczęta w styczniu 2019 roku sprawa porwania Patryka P. „Cygana” przez jego byłych kolegów ma skończyć się 29 listopada tego roku. To był zaledwie początek problemów grupy braci „Zielonych”.

Do porwania doszło blisko pięć lat temu. Patryka P. i jego byłych kolegów – braci Z. oraz innych członków grupy – poróżniły pieniądze. „Cygan”, bo tak na niego mówili, przekonywał, że chce zerwać z grupą, ale miał usłyszeć, że będzie go to kosztowało 100 tys. złotych. Nie chciał płacić.

Patryk P. wpadł w pułapkę pod jedną z siłowni, do której chodzili jego znajomi. Został pobity, związany, wpakowany do bagażnika i przewieziony do opuszczonej chaty przy ul. Tynieckiej. Tam był – zdaniem śledczych – przetrzymywany i torturowany przez sześć godzin. Doznał obrażeń rąk, miał połamane żebra i skręcone kolano.

Zupełnie inaczej tę kwestię przedstawił w swoich wyjaśnieniach Mariusz Z., lider grupy. Przed sądem wyjaśniał, że Patryk P. zaciągnął dług w wysokości 150 tys. zł i nie zamierzał go spłacić. Do tego doszły konflikty i ambicje na prowadzenie biznesu samodzielnie.

Problemy

Sprawa wydawała się nieskomplikowana, zwłaszcza gdy okazało się, że Patryk P. podjął współpracę ze śledczymi. To m.in. dzięki jego zeznaniom prokuratura mogła postawić grupę przed sądem w kilku innych sprawach, w tym tej dotyczącej przemytu i handlu narkotykami na szeroką skalę.

W cały proceder zamieszana była również Magdalena K., której zdjęcia z rozbrajającym uśmiechem przez długi czas widniały we wszystkich mediach, a jej zatrzymanie odbiło się szerokim echem w całym kraju.

Wracając do porwania. W sierpniu 2020 roku dwie krakowskie sędzie zostały zawieszone, w tym przewodnicząca składu rozpoznającego interesującą nas sprawę. Z zarzutami Prokuratury Krajowej, dotyczącymi przekroczenia uprawnień i niezachowania bezstronności podczas procesu, nie zgodziła się ostatecznie Izba Dyscyplinarna Sądu Najwyższego. W grudniu 2020 roku sędzia Barbara Pankiewicz mogła wrócić na sale sądowe.

W międzyczasie, w marcu 2020 roku, wybuchła pandemia koronawirusa, która również spowodowała opóźnienia, a później – nie tylko w tej sprawie – odroczenia wielu terminów.

Mowy końcowe

Po wysłuchaniu wszystkich świadków i zebraniu materiału dowodowego przyszedł czas na mowy końcowe oskarżyciela publicznego i obrońców oskarżonych. Ten etap procesu, nie sam czas fizycznych wystąpień, z różnych przyczyn trwał, jak ustaliliśmy w biurze prasowym Sądu Okręgowego w Krakowie, około roku.

Sąd zaplanował ogłoszenie wyroku w tej sprawie na 29 listopada.

comments powered by Disqus