Przetarg na przystanek kolejowy na Prądniku. To wciąż wyścig z czasem

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

To duży krok do przodu, choć na odetchnięcie z ulgą jeszcze za wcześnie. Do 6 października PKP PLK czekają na oferty w ogłoszonym właśnie przetargu na budowę nowego przystanku kolejowego na Prądniku Czerwonym.

Przystanek jest planowany pomiędzy ulicami Meiera, Reduta i Powstańców. Wraz z nim powstanie też parking Park&Ride z 202 stanowiskami i potrzebny do obsługi nowego węzła przesiadkowego układ drogowy.

Przygotowania do budowy są mocno opóźnione względem wcześniejszych planów, na co miały wpływ m.in. składane odwołania. Pisaliśmy o tym szerzej tutaj:

Teraz wykonany został kolejny krok. PKP Polskie Linie Kolejowe ogłosiły przetarg na wykonanie prac. To podobna sytuacja jak w przypadku przebudowywanego obecnie przystanku w Swoszowicach: inwestycja finansowana przez miasto (z unijnym dofinansowaniem) będzie realizowana przez kolejową spółkę.

Napięty termin

Umowa z urzędem marszałkowskim dotycząca dofinansowania przewiduje, że prace mają się zakończyć do 30 grudnia 2022 roku. – Obecnie termin ten jest nie zagrożony, aczkolwiek w przypadku nadmiernie przedłużającego się postępowania przetargowego, np. odwołania się którego z oferentów do Krajowej Izby Odwoławczej, może zaistnieć takie ryzyko – mówił w lipcu Kamil Popiela z biura prasowego urzędu miasta.

PLK czekają na oferty do 6 października. Wtedy okaże się, czy znaleźli się wykonawcy, którzy gotowi są przeprowadzić roboty w zakładanym czasie i czy uda się wyłonić zwycięską firmę bez większych problemów. Zgodnie z planem, umowa powinna być podpisana w czwartym kwartale tego roku.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Prądnik Czerwony
comments powered by Disqus