Rozmowa na dzień dobry: Hulajnoga to nie chwilowa moda. Potrzebny model współpracy

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Popularność hulajnóg rośnie, a wraz z nią problemy. Krakowianie mają dość porozrzucanego sprzętu, który zdarza się, że stwarza niebezpieczeństwo. Urzędnicy spotkali się z operatorami hulajnóg. Obie strony podkreślają, że zależy im na rozwiązaniu kłopotliwych kwestii.

Po spotkaniu z operatorami hulajnóg problem jest faktycznie taki, jak przedstawiają to media? Jak do tego podchodzą właściciele hulajnóg?

Michał Pyclik, Zarząd Dróg Miasta Krakowa: Przede wszystkim dla nich to problem, który chcą rozwiązać. Boją się, że jeśli jego skala będzie się powiększać, to może się to wiązać z innymi konsekwencjami. Deklarowali też współpracę.

Operatorzy mówili też, że muszą w jakiś sposób dostawać informacje o tym, że ich sprzęt gdzieś leży porzucony czy zagraża bezpieczeństwu pieszych lub rowerzystów. Mają możliwości przestawienia hulajnogi, tylko muszą się o tym dowiedzieć. Zadeklarowali, że będzie więcej patroli na mieście, które będą reagować na to, gdzie została zostawiona taka hulajnoga. Ma też pojawić się numer interwencyjny, żeby mieszkańcy mogli zgłaszać problemy.

To spora zmiana, bo na początku była mowa o wojnie z operatorami…

My tak nie mówiliśmy. Zresztą, spotkaliśmy się z operatorami przy ich wejściu na rynek. Trzeba zaznaczyć, że to coś nowego. Hulajnogi nie są ujęte w przepisach, w sposobie funkcjonowania miasta. Wydaje się, że to nie jest chwilowa moda. Ten środek komunikacji zostanie z nami na dłużej, dlatego trzeba znaleźć sposób na koegzystencję.

Chodzi o to, żeby przestrzeń miejska była uporządkowana, a operatorzy mogli funkcjonować i zarabiać na wypożyczaniu hulajnóg.

A jak operatorzy zareagowali na odsyłanie ich sprzętu do biura rzeczy znalezionych?

Na spotkaniu nie było to tematem. Nie jest też tak, że zbieramy wszystkie, jakie spotkamy. Tam trafią tylko te porzucone, leżące na chodnikach czy ścieżkach rowerowych. Zresztą, w interesie operatorów jest to, żeby taka hulajnoga nie leżała gdzieś przez dłuższy czas i nie niszczała.

Więc nie jest tak, że jeździcie po mieście i ładujecie wszystko do samochodu?

Zbieramy ich codziennie kilkanaście, ale tak jak mówiłem, są to tylko te, które zagrażają bezpieczeństwu i sprawiają wrażenia porzuconych.

W zeszłym tygodniu prezydent deklarował, że będzie szukał sposobu współpracy z operatorami, a ZDMK w tym samym czasie wysłał komunikat, że kończy się czas pobłażania i hulajnogi trafią właśnie do biura rzeczy znalezionych. Nie rozmija się to trochę?

Według mnie te komunikaty się uzupełniają. Szukanie optymalnego rozwiązania na funkcjonowanie operatorów w mieście to jedna rzecz. Druga to wypracowanie modelu współpracy z nimi. A trzecią, od czego my jesteśmy, to właśnie pilnowanie, aby było bezpiecznie, a sprzęt o dużej wartości tak naprawdę nie niszczał.

comments powered by Disqus