Setki ofert na porzucone auta. ZDMK jest zadowolone

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

270 ofert na 41 z 44 wystawionych samochodów wpłynęło do Zarządu Dróg Miasta Krakowa w czasie licytacji na porzucone pojazdy. Najdroższy okazał się Mercedes, za którego kupiec gotów jest zapłacić ponad 30 tys. złotych.

 Ceny wywoławcze pojedynczych samochodów zaczynały się zazwyczaj w granicach 1200-1500 złotych. Te droższe zostały wycenione na 2-3 tysiące złotych i więcej. Wyjątkiem był wspomniany wcześniej Mercedes – tutaj cena wywoławcza została ustalona na 17,8 tys. złotych. Biło się o niego 19 kupców. Ostatecznie najwyższa oferta opiewa na 30,6 tys. złotych. 8,6 tys. zł to natomiast największa oferta za Mercedesa Sprintera. Ponad 7 tys. złotych gotów jest wydać na Forda Mondeo inny kupiec, a 6,5 tys. zł na Audi Coupe.

W tej licytacji najmniej warte pojazdy zostały dobrane w pakiety. Jeśli kupcy wywiążą się ze swoich ofert, to ZDMK zarobi tylko na nich ponad 27,5 tys. złotych.

Licytacje będą częściej?

Zarząd Dróg Miasta Krakowa jest zadowolony z przebiegu licytacji, z prostego powodu. – Udało nam się sprzedać prawie wszystkie samochody – mówi Michał Pyclik, rzecznik prasowy ZDMK.

Teraz pozostaje czekać na wpływ środków na konto. – Zakładamy, że 99% kupców zapłaci to, co zadeklarowało, a jeśli nie, to mamy następnych w kolejce, bo ofert wpłynęło naprawdę dużo – stwierdza Pyclik.

Urząd myśli też nad tym, by takie licytacje przeprowadzać częściej, być może nawet jedną na kwartał, żeby samochody nie zalegały na parkingu. Pod znakiem zapytania stoi natomiast używanie do tego poczty elektronicznej, tutaj zarząd wolałby postawić na tradycyjne listy z ofertami.

Michał Pyclik nie martwi się również tymi autami, których nie udało się sprzedać. W zeszłym roku za zezłomowanie pojazdu ZDMK otrzymywał 200-300 złotych, teraz cena sięga nawet tysiąca złotych. Oznacza to, że nawet na wrakach miasto może trochę zarobić. Zwłaszcza, że lawety nie stoją bezczynnie. – Nowe samochody przyjeżdżają na bieżąco – mówi przedstawiciel ZDMK.

comments powered by Disqus