Andrzej Kulig: Dzisiaj jedna czwarta mieszkańców Krakowa to są Ukraińcy

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

– Wydolność naszego miasta do obsługi większej liczby uchodźców już się skończyła. Mamy ok. 100 tys. uchodźców, dodając do tego ok. 90 tys. Ukraińców, którzy tutaj mieszkają, wychodzi nam ogromna liczba. Dzisiaj około jedna czwarta mieszkańców Krakowa to są Ukraińcy – powiedział Andrzej Kulig, wiceprezydent miasta na antenie RMF FM.

Zastępca prezydenta Krakowa zapytany o to, czy największa fala uchodźców już za nami, odpowiedział, że życzy sobie, żeby tak było. – Nie dlatego, że nie jesteśmy gościnni, ale dlatego, że po prostu zdolność naszego miasta do obsłużenia większej liczby mieszkańców się skończyła. W ciągu 2 tygodni do Krakowa przybyło od 100 do 120 tys. osób. Nasze usługi miejskie były zakrojone dla dużo mniejszej liczby mieszkańców – mówił Andrzej Kulig.

– Nikt w Polsce przez ostatnie 70 lat nie był przygotowany na tego typu zjawisko. Nikomu z nas nie mieściło się w głowie, że spotkamy się z taką falą uchodźców. Teraz musimy się do tego dostosować – dodał wiceprezydent.

Wkrótce powinno ruszyć ewidencjonowanie mieszkań prywatnych, które są udostępniane uchodźcom. Taki system jest potrzebny, jak tłumaczył wiceprezydent Krakowa, żeby nie wydarzały się takie sytuacje jak na Podkarpaciu, gdzie wydalano po kilku dniach uchodźców nagle z mieszkań.

– W pierwszej fali nie były jasno określone zasady, na jakich uchodźcy mają przebywać w mieszkaniach, stąd niektórzy liczyli na to, że otrzymają zarobek, a wtedy nie było o tym mowy. Teraz ta sprawa jest jasno uregulowana, za każdą osobę za dzień mieszkania razem z wyżywieniem wynajmujący otrzyma 40 zł – wyjaśnił Andrzej Kulig.

Szkoły dla 30 tys. dzieci

– Ostrożnie szacując, 30% uchodźców to dzieci w wieku szkolnym – powiedział wiceprezydent Krakowa. Biorąc pod uwagę liczbę uchodźców w mieście, ponad 30 tys. dzieci trzeba będzie przyjąć do krakowskich szkół.

W szkołach w Krakowie jest dostępnych ok. 10 000 wolnych miejsc dla uczniów. – Weźmy pod uwagę, że te dane są dzisiejsze i one ulegną zmianie, ponieważ ustawa przewiduje możliwość tworzenia nowych oddziałów szkolnych – mówił Andrzej Kulig.

Szkoły nie są z gumy. Jeżeli przeliczymy te 30 tys. dzieci na budynki szkolne, zważywszy, że jedna szkoła to jest ok. 1000 uczniów, to potrzebujemy 30 szkół. Nie mamy tylu wolnych szkół, więc te dzieci będą musiały mieścić się w tych warunkach, które mamy dzisiaj – podsumował wiceprezydent Krakowa.

comments powered by Disqus