Bez łazienek i kuchni. Miasto tłumaczy, dlaczego należy sprzedać kamienicę

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Środowiska lewicowe alarmują, że miasto chce sprzedać w czasie kryzysu mieszkaniowego całą kamienicę przy ul. Wąskiej 4. Wiceprezydent Krakowa Bogusław Kośmider przekonuje, że koszty remontu nieruchomości mogłyby sfinansować remont 200 pustostanów.

Urząd miasta w najbliższym czasie chce ogłosić przetarg na zbycie nieruchomości położonej na Kazimierzu. Wywołało to protest części krakowian, którzy uważają, że obecnie nie jest to najlepszy czas na takie ruchy, a dodatkowo sprzedaż kamienicy spowoduje, że zamiast mieszkań, będą apartamenty na wynajem, co jest kolejnym elementem gentryfikacji centrum. Lokatorzy byli sukcesywnie wykwaterowywani. Sprawę jako pierwsza opisała krakowska Gazeta Wyborcza.

Co się opłaca?

Z informacji miasta wynika, że w omawianej kamienicy było 60 mieszkań socjalnych. Problem w tym, że miały one bardzo niski standard: nie posiadały kuchni i łazienek. Bogusław Kośmider mówi, że w ciągu ostatnich kilku lat miasto stworzyło ponad 500 nowych mieszkań socjalnych. Do tego należy dołożyć około tysiąc odremontowanych pustostanów.

– Stworzyliśmy możliwość wyprowadzenia się tych ludzi do innych mieszkań z normalnymi warunkami – mówi wiceprezydent.

Lokale w kamienicy wymagały też przeprowadzenia kapitalnego remontu, w tym systemów: wodno-kanalizacyjnego i ogrzewania. Nieruchomość wymagała odwilgocenia i termomodernizacji. Magistrat ostrożnie szacował koszty na 7-10 mln złotych, choć po podwyżkach cena mogłaby wzrosnąć do nawet 12 milionów.

– Za te minimalne 7 mln zł moglibyśmy wyremontować około 200 pustostanów – przekonuje Kośmider.

Ile miasto może uzyskać ze sprzedaży kamienicy? I znów: ostrożne szacunki mówią o przynajmniej 20 mln złotych. – Za te pieniądze nawet teraz uzyskamy 60-80 mieszkań i to prawie od razu – mówi wiceprezydent.

Co z gentryfikacją?

Działka, na której stoi kamienica, w planie miejscowym jest przeznaczona pod zabudowę wielorodzinną i usługi. Hotelu być tam nie może. Jedynym „zagrożeniem” są apartamenty na wynajem.

Jednak, jak przekonuje Bogusław Kośmider, wcześniej wcale nie było lepiej. – Od lat do tego budynku kierowani byli lokatorzy, którzy w części, i to znacznej, powodowali różne patologiczne zachowania. Naprzeciwko jest szkoła, wokół mieszkańcy i turyści – to oni wszyscy wnioskowali o uporządkowanie tej sprawy – stwierdza. Pracownicy pomocy społecznej niechętnie tam zaglądali, a służby interweniowały w trybie wzmocnionym.

Według wiceprezydenta miasto wyszło naprzeciw postulatowi zrobienia porządku, co zrodziło opór u innych.

– Oczywiście jest problem gentryfikacji, ale jeżeli tam powstanie nowoczesny budynek mieszkalny, to będą tam mieszkać normalni mieszkańcy. Nie rozumiem, dlaczego mieszkańcy płacący za mieszkania na Wąskiej spore pieniądze mają być gorsi od lokatorów socjalnych, płacących symboliczny czynsz – stwierdza Bogusław Kośmider.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Stare Miasto
comments powered by Disqus