Bp Robert Chrząszcz: My w Europie zgubiliśmy radość z bycia obok drugiego człowieka [Rozmowa]

Biskup Robert Chrząszcz fot. Biuro prasowe Archidiecezji Krakowskiej

My w Europie trochę zagubiliśmy radość z bycia obok drugiego człowieka, radość z obcowania z Panem Bogiem, cieszenia się życiem – mówi w rozmowie z LoveKraków.pl biskup Robert Chrząszcz z Archidiecezji Krakowskiej.

Patryk Salamon: Jan Paweł II wymodlił księdzu powołanie?

Biskup Robert Chrząsz, biskup pomocniczy i wikariusz generalny Archidiecezji Krakowskiej: Ojciec Święty obiecał, że będzie się za mnie modlił.

To było, jak ksiądz biskup miał 15 lat i pojechał do Watykanu?

Jako najmłodszy uczestnik pielgrzymki parafialnej miałem zaszczyt, wraz z innymi osobami i moim śp. tatą, uczestniczyć w audiencji u papieża. Wcześniej zastanawiałem się, co powiem Ojcu Świętemu. Obiecałem swoim kolegom z bernardyńskiego liceum, że przekażę pozdrowienia, ale chciałem dodać jeszcze coś od siebie. W wieku 15 lat poprosiłem papieża, aby się za mnie modlił, bo chce zostać księdzem. Jan Paweł II chwycił mnie za rękę, zrobił znak krzyża na moim czole i powiedział „będę się za ciebie modlił”.

Ksiądz biskup od dziecka wiedział, że chce zostać kapłanem?

Nie będę opowiadał jakiś niestworzonych opowieści. Moje powołanie przyszło tak bardzo naturalnie, można powiedzieć, że wręcz zwyczajnie.

To ksiądz wyniósł z domu? Z opowieści mamy księdza biskupa wynika, że babcia bardzo pilnowała, aby ksiądz chodził na poranne msze do kalwaryjskiego klasztoru.

Babcia oczywiście chciała, abym chodził z nią do kościoła. Wcześniej służyłem do mszy świętej w kościele parafialnym św. Józefa w Kalwarii Zebrzydowskiej, ale później przeniosłem się do sanktuarium maryjnego, ponieważ babcia wolała chodzić na mszę do klasztoru. Mnie rodzice prosili, abym towarzyszył babci w drodze. Cieszyło mnie bycie ministrantem, ale mimo to cały czas, jako dziecko, przekomarzałem się, że nie chce zostać księdzem. Dopiero podczas wspomnianego spotkania z Janem Pawłem II pierwszy raz powiedziałem, że chciałbym zostać kapłanem.

Jak ksiądz biskup trafił do Brazylii?

Od trzech lat w Brazylii był mój przyjaciel, który później też został biskupem. Zbliżały się wakacje i pomyślałem sobie, że może go odwiedzę. Zadzwoniłem – on się wyjątkowo ucieszył, bo potrzebował, aby ktoś dostarczył mu dokumenty. U niego na parafii w Rio de Janeiro spędziłem trzy tygodnie, w trakcie których zwiedzałem miasto, ale również pomagałem w pracy duszpasterskiej. Poczułem, że chyba trzeba tu wrócić, że tu jest moje miejsce i jestem potrzebny, szczególnie w sytuacji, kiedy brakowało tam kapłanów. Ale również ludzie podeszli do mnie bardzo serdecznie. Mój przyjaciel nawet powiedział do swoich parafian, że jeśli chcą, abym wrócił, to muszą się o to modlić.

Istnieje duża różnica między katolicyzmem w wydaniu polskim a brazylijskim?

Istnieje duża różnica mentalności. Mamy bardziej mentalność europejską, więc wszystko musi być poukładane, umieszczone w pewnych formalnych ramach. W Brazylii liczy się spontaniczność. My w Europie trochę zagubiliśmy radość z bycia obok drugiego człowieka, radość z obcowania z Panem Bogiem, cieszenia się życiem. Widać również różnice, że w Brazylii ludzie nie wstydzą się swojej wiary i publicznie przyznają się do Kościoła. Myślę, że różnice mogą się brać również z dużej liczby kościołów niekatolickich, sekt. One powodują, że w Kościele rośnie duch ewangelizacyjny.

Można w tym przypadku użyć sformułowania, że jest większa konkurencja?

Nie nazwałbym tego konkurencją. Jeśli sąsiad, który wierzy inaczej, mówi o wierze, stara się ją manifestować, to katolicy mają podobne zachowania i pokazują, że należą do Kościoła. Widzą, że wiara w Chrystusa ma sens, cieszą się z tego i przekazują to innym.

Kiedy ksiądz biskup mówił o manifestowaniu wiary, to co miał na myśli?

Ludzie nie wstydzą się swojej wiary. U nas ludzie są wierzący, ale nie pokazują na zewnątrz, że wierzą. Chodzą do kościoła, ale wiarę traktują jako swoją prywatną sprawę.

Kiedy ksiądz dowiedział się, że papież Franciszek postanowił skierować księdza do Krakowa na biskupa pomocniczego?

Otrzymałem informacje od nuncjusza w Brazylii, że Ojciec Święty podjął decyzję o skierowaniu mnie do Krakowa. Miałem moment na przemyślenie tej decyzji, choć wiedziałem, że skoro poszedłem drogą kapłańską, i powiedziałem raz „tak”, to druga odpowiedź musiała być konsekwencją tej pierwszej deklaracji.

Zaszokowany był ksiądz?

To był olbrzymi szok, bo nie spodziewałem się takiego obrotu sprawy. Nigdy nie myślałem, że zostanę biskupem. Miałem o wiele spokojniejsze życie wśród moich parafian, mogłem się tam realizować. Wiedziałem, że jestem potrzebny w Brazylii.

Co się zmieniło w życiu księdza biskupa po przeprowadzce?

Od samego rana pracuje w kurii, rozmawiam z różnymi ludźmi, ale również, wraz z innymi biskupami pomocniczymi, pomagam arcybiskupowi Markowi Jędraszewskiemu w zarządzaniu archidiecezją. Jednak przede wszystkim mam obowiązki duszpasterskie, jak głoszenie Słowa Bożego, udzielanie Sakramentu Bierzmowania, celebrowanie Eucharystii. Teraz po pandemii, kiedy mamy namiastkę normalnego życia, skumulowało się wiele obowiązków.

Ksiądz biskup podczas ostatniej procesji Bożego Ciała mówił o kryzysie w patrzeniu przez wiernych na kapłanów i hierarchów kościelnych. Co wtedy ksiądz myślał?

Kościół musi się oczyszczać ze swoich słabości. Jesteśmy wspólnotą ludzi, którzy popełniają błędy i mają za co przepraszać Pana Boga. Każdy z nas jest wezwany przez Pana Boga do nawracania się.

Wspominał wtedy również ksiądz biskup o osobach dających „antyświadectwo”.

Zdarzają się osoby w Kościele, które dają antyświadectwo, ale to jest bardzo mały wycinek, który nie powinien rzutować na całość.

Ale rzutuje to dość mocno na całość.

Oczywiście, że tak jest. Ale musimy patrzeć również na to, ile dobra dzieje się w Kościele. Negatywne emocje nie mogą nam przyćmić pozytywnych stron.  

Jak ksiądz widzi obecną sytuację Kościoła w Polsce? Stolica Apostolska co kilka tygodni podejmuje decyzje wobec biskupów. Czy proces oczyszczenia powinien być bardziej dynamiczny?

Kościół jako jedna z nielicznych instytucji opracowała swoje procedury, które we współpracy z organami ścigania dobrze działają, a ich efektem są doniesienia o zakończonych dochodzeniach. Trzeba również podkreślić, że robimy wszystko, by nie stać obojętnie obok ofiar grzechów, również duchownych. Stąd praca naszych duszpasterzy, Fundacji Towarzyszenia Rodzinie w Archidiecezji Krakowskiej oraz psychologów. Działamy również profilaktycznie, aby podobne czyny, za które przepraszamy, nigdy nie miały miejsca.

W księdza herbie biskupim znalazł się wizerunek Chrystusa z Rio de Janeiro ale również element z obrazu znajdującego się w krakowskich Łagiewnikach. Skąd pomysł na połączenie tych symboli?

To nawiązanie do dwóch ważnych dla mnie miejsc, czyli Brazylii, w której spędziłem wiele lat, ale również Krakowa, gdzie na dwóch parafiach rozpoczynałem swoją drogę duszpasterską.

Pod herbem znajduje się zawołanie „Otwórzcie drzwi Chrystusowi”. To nawiązanie do słów Jana Pawła II wypowiedzianych podczas inauguracji pontyfikatu?

Misją nie tylko biskupa, ale każdego ochrzczonego jest otwieranie swojego oraz serca innych na Jezusa Chrystusa. Z wyborem zawołania wiąże się również historia, która według mnie nie jest przypadkiem. Dzień, w którym dowiedziałem się, że mam zostać biskupem, pojechałem do Sanktuarium Maryjnego z Aparecidy, aby modlić się i rozmyślać o decyzji Ojca Świętego, która spadła na mnie „jak grom z jasnego nieba”. To był dzień przed uroczystością św. Jana Pawła II i podczas modlitwy brewiarzowej można odmówić godzinę czytań z dnia następnego i właśnie znajdowało się przemówienie papieża z dnia objęcia pontyfikatu. Kiedy to czytałem, to stwierdziłem, że to wszystko ma coś wspólnego z moim życiem i czasami trzeba się poddać woli Boga, mimo iż chcielibyśmy inaczej, chcielibyśmy przebywać w innym miejscu. Warto wracać do przemówienia Ojca Świętego z 1978 roku.

Na sam koniec nie sposób zapytać księdza biskupa o sprawę wynagrodzenia. Kardynał Nycz ujawnił, ile zarabia jako metropolita. Na podobną rzecz zdobył się również biskup Marek Stolarczyk. Ile ksiądz zarabia?

Jak większość kapłanów, żyję z ofiar od wiernych.

Jest stała pensja?

Mam pensję kurialną, aby posiadać ubezpieczenie zdrowotne. Wbrew powszechnej opinii, biskupi płacą również normalne podatki.

comments powered by Disqus