Były zarząd Wisły wciąż siedzi. Uda się zakończyć śledztwo przed 2022 rokiem?

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Pod koniec grudnia 2018 roku po doniesieniach medialnych krakowska prokuratura wszczęła śledztwo w sprawie nadużyć finansowych w spółce piłkarskiej Wisła Kraków. Kiedy można się spodziewać jego końca?

– W śledztwie dotyczącym Wisły Kraków do Prokuratury Krajowej skierowany został wniosek o przedłużenie okresu jego trwania do końca grudnia 2021 roku – mówi Anna Marszałek, rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Poznaniu.

Troje z czworo podejrzani w tej sprawie – Marzena S., Damian D. i Robert S. –  wciąż przebywa w areszcie tymczasowym. Obecny okres tego środka zapobiegawczego kończy się 25 czerwca. Skontaktowaliśmy się z adwokatem byłej prezes Wisły, jednak do tej pory nie odpisał na naszą wiadomoś

Anna Marszałek poinformował o jednej nowości. – Do sprawy wpłynęła opinia biegłego z dziedziny księgowości i aktualnie prokurator zapoznaje się z jej treścią – mówi przedstawicielka wielkopolskich śledczych.

Jak doszło do przejęcia piłkarskiego giganta?

Towarzystwo Sportowe Wisła Kraków, w którym rządzili Sharksi chciało odkupić piłkarską spółkę od Bogusława Cupiała. Biznesmana zdecydował się sprzedać klub z powodów czysto finansowych. Cupiał, jak wyjaśniał Paweł M. w dokumentach, które wyciekły jakiś czas temu, przekonywał, że o klub biją się poważniejsi gracze. Okazało się, że tak naprawdę nabywca był jeden – Jakub M.

Oszust spotkał się z kibicami, obiecał gruszki na wierzbie, ale ci nie byli łatwowierni. M. nie pomogły doniesienia prasowe o jego przeszłości. „Misiek” i inni zaczęli go sprawdzać. W tym celu umówili spotkanie z jego niedoszłym wspólnikiem, Markiem Citko. Były piłkarz stwierdził, że tak naprawdę nie zna 30-latka. Uznał też, że najpewniej nie ma żadnych pieniędzy.

Po tym, jak M. okazał się oszustem, TS, TeleFonika i Jakub M. zawarli porozumienie. Klub trafił w ręce Sharksów za 200 tys. złotych. Obsadzili swoimi ludźmi zarząd, a później wyciągali ze spółki pieniądze. Paweł M. opowiadał, że szefostw gangu dostawało prowizje z wypłat zarządu, a do tego procent od sprzedanego piłkarza.

Jak wynika z ustaleń śledczych, szkodę, jaką mogła ponieść spółka w wyniku przestępczej działalności podejrzanych, szacuje się na około 10 mln złotych. – Wyprowadzane z klubu pieniądze najprawdopodobniej posłużyły zorganizowanej grupie przestępczej do sfinansowania jej członkom dalszej przestępczej działalności – informowało CBŚP.

comments powered by Disqus