Kuratoryjno-miejska awantura o Dziecięce Centrum Wsparcia Rozwoju

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Konflikt na linii kurator – dyrektor wydziału edukacji się zaostrza. Choć projekt przeniesienia dwóch mniejszych placówek do jednej większej jest gotowy, kurator Barbara Nowak nadal mówi „nie”.

Chodzi o pomysł urzędników z krakowskiego magistratu. Chcą oni przenieść dwie poradnie psychologiczno-pedagogiczne do jednej, nowo otwartej placówki przy ul. Bulwarowej na os. Willowym. Miasto zdecydowało się przeznaczyć na ten cel od 15 do 20 mln zł. Budynek, gdyby była na to zgoda kuratorium, mógłby zacząć działać już w 2021 roku.

Póki co blokada

Urzędnicy z dyrektorką wydziału edukacji Ewą Całus przygotowali gotowy projekt likwidacji dwóch dotychczasowych placówek w celu otwarcia jednej większej. Ku zdziwieniu wszystkich odpowiedź ze strony kurator Barbary Nowak była negatywna.

– Przygotowaliśmy w tym zakresie dwa projekty uchwał, radni podjęli uchwałę intencyjną o likwidacji obu placówek w celu utworzenia jednego, większego wspólnego centrum – tłumaczy Całus. – Sprawa wydała się prosta, miasto chce zainwestować prawie 20 mln zł, żeby budynek wyremontować i zrobić naprawdę godne miejsce na miarę XXI wieku, profesjonalnie wyposażone w nowoczesne sprzęty – dodaje.

Problem w nazewnictwie

Jak się okazuje, chodzi o słowo „likwidacja”. Na pytanie o uzasadnienie decyzji kurator Nowak rzecznik krakowskiego kuratorium Jolanta Michalska odpowiada, że decyzja wcale nie była negatywna.

– Małopolski Kurator Oświaty nie wydał negatywnej opinii w sprawie przeniesienia dwóch oddziałów poradni psychologiczno-pedagogicznej do nowego budynku, tylko w sprawie likwidacji z dniem 31 sierpnia 2020 r. Specjalistycznej Poradni Wczesnej Pomocy Psychologiczno-Pedagogicznej z siedzibą w Krakowie przy ul. Półkole 11 oraz Specjalistycznej Poradni Psychologiczno-Pedagogicznej dla Dzieci w Wieku Przedszkolnym przy ul. Wacława Popławskiego 17 – odpowiada Michalska.

Ewa Całus zaznacza, że nie da się przenieść dwóch istniejących jednostek do nowej poradni, jeśli wcześniej się ich nie zlikwiduje. – Od strony formalnej – choć nie chcemy niczego likwidować, a jedynie połączyć dwie jednostki w jedną – zgodnie z prawem oświatowym musimy przejść całą procedurę likwidacyjną – wyjaśnia dyrektorka. – W tym celu wysłaliśmy pismo do kurator, ponieważ to kuratorium opiniuje takie działania. Ku naszemu zaskoczeniu przyszły dwie opinie negatywne – stwierdza Całus.

Choć wnioskując ze słów Jolanty Michalskiej, kurator zdaje sobie sprawę, że „funkcjonowanie poradni w budynkach istniejących szkół podstawowych nie jest dobrym rozwiązaniem, jednak likwidacja dwóch poradni w celu utworzenia jednej jest ograniczeniem dostępu rodzicom małych dzieci do świadczonych przez te poradnie usług, w szczególności jeśli weźmie się pod uwagę planowaną lokalizację nowej poradni”.

Jedna z placówek znajduje na Dąbiu, a druga w Prokocimiu. Docelowo miałyby zostać przeniesione w rejon Nowej Huty.

Czerwone światło

Jak podaje nam Ewa Całus, w decyzji, która dotarła do urzędu, kurator argumentuje swoją decyzję tym, że „otwarcie nowego centrum wcale nie gwarantuje, że będzie większa opieka, a poza tym to lokalizacja przyszłej poradni jest wątpliwa”.

Tak czy inaczej negatywna decyzja sprawiła, że miasto skierowało zażalenie do ministerstwa edukacji.

– Zależy nam na realizacji rosnących potrzeb mieszkańców. W zażaleniu sformułowane zostały dwa wnioski: w pierwszym dajemy możliwość zreflektowania się organu (kuratorium) i podjęcia decyzji na nowo, w drugim, aby minister uchylił dotychczasową decyzję i podjął ją merytoryczną – dopowiada Całus. Jeśli zażalenia nie przyniosą zamierzonego skutku, sprawa zostanie skierowana do sądu administracyjnego, choć, jak podkreślają urzędnicy, liczą, że do tego nie dojdzie.

Przepełnione szkoły

Dyrektor wydziału edukacji zaznacza, że przeniesienie poradni do innego miejsca jest konieczne z powodu przepełnienia szkół i braku miejsca. – Poradnie zlokalizowane są w dwóch szkołach podstawowych nr 18 i 61. Wszystko było w porządku, gdy mieliśmy sześcioklasowe podstawówki, ale teraz, po reformie mamy ich osiem – wyjaśnia. – Niestety, osiem klas to nie sześć i trzeba dobrej organizacji, żeby to wszystko pogodzić. Dążymy w naszych działaniach do jednoznaczności, a jeśli ta sytuacja w szkołach będzie trwać, to te dążenia będą bezskuteczne.

Sprawa jest obecnie w rękach Ministerstwa Edukacji Narodowej i choć spór rozgrywa się obecnie na najwyższych szczeblach, cierpią na tym dzieci, ich rodzice, a także dyrektorzy obu szkół, którzy nadal nie wiedzą, czy powinni się szykować na zmianę lokalizacji poradni, czy też nie.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Nowa Huta
comments powered by Disqus