Na przystanku przy rondzie Grunwaldzkim stanęła nietypowa konstrukcja: to zadaszone siedziska połączone z miejscami na posadzenie roślin. Takie meble mają się też znaleźć na Krowodrzy Górce. Ustawienie konstrukcji wywołało od poniedziałku falę komentarzy, nie tylko w samym Krakowie. Zarzutów pada wiele: część z nich dotyczy samej estetyki i funkcjonalności takiego siedziska, ale większość krytyki skupia się na tym, że realną ochroną przed upałem jest sadzenie drzew i ochrona tych już istniejących, a nie ustawianie daszków na dwóch przystankach.
W komentarzach mieszkańcy piszą o greenwashingu, niepotrzebnych innowacjach i potrzebie systemowych rozwiązań. Zarząd Transportu Publicznego podkreśla natomiast, że miasto nie wydało na te siedziska pieniędzy, ponieważ koszty zostały pokryte z unijnych środków i że miasto nie traktuje tego jako "zamiennika" za drzewa, lecz skorzystało z zaproszenia do pilotażu, by stworzyć kilka metrów kwadratowych dodatkowego zadaszenia na ważnym węźle przesiadkowym. Urzędnicy precyzują, że wszystkie koszty półrocznego projektu, od produkcji, transportu i montażu po demontaż zamykają się w kwocie 20 tys. euro.