Niegdyś mieszkał tu Lenin, teraz rządzi kot Włodek [ZDJĘCIA]

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl
Tutaj poczujecie się jak w domu. A oprowadzi was po nim czarny kot Włodek. Prawdziwy władca Domu Zwierzynieckiego, który dumnie przechadza się po pokojach wynajmowanych ponad 100 lat temu przez Włodzimierza Lenina. I skutecznie odstrasza widmo wodza rewolucji.

Ul. Królowej Jadwigi 41, typowa przedmiejska kamienica z przełomu XIX i XX wieku. Korytarzami przemyka cicho czarny kot, który początkowo z odpowiedniej odległości bacznie obserwuje gości, którzy odwiedzają Dom Zwierzyniecki.

Poszukiwany czarny kot

Kot Włodek to niekwestionowany król Domu Zwierzynieckiego. I oczywiście ulubieniec wszystkich muzealników. Sami się o tym przekonaliśmy: wystarczy chwila, by ten piękny zwierzak skradł serce. Ale niech was nie zmyli to kierowane w waszym kierunku magnetyczne spojrzenie – Włodek nieraz potrafi pokazać pazurki.

Wystarczy przypomnieć historię sprzed dwóch lat, kiedy to Włodek zaginął. Słynnego czworonożnego kustosza szukał wówczas cały Kraków! Poszukiwania trwały kilka dni, a kot odnalazł się w jednym z pobliskich pustostanów.

– Co my wtedy przeżyliśmy! – mówią zgodnie muzealnicy.

Kot powrócił cały i zdrowy. Od tej pory ponownie dzielnie strzeże Domu Zwierzynieckiego. Dlatego jeśli należycie do grupy malkontentów, którzy twierdzą, że muzea nie oferują niczego nowego – zajrzyjcie tutaj. Kot, niezwykła atmosfera, ekspozycja „z duszą” – dzięki temu poczujecie się jak w domu.

Jeszcze trochę o kocie…

Nim jednak udacie się na zwiedzanie, obowiązkowym punktem wizyty jest przywitanie z Włodkiem. W grę wchodzi głaskanie, komplementy nie robią na nim wrażenia – i bez tego jest bardzo pewny siebie i świadomy swego uroku. Czasami chwilę zajmuje mu oswojenie z nową sytuacją i migawką aparatu, o czym przekonał się nasz fotograf, gdy początkowo próbował zrobić Włodkowi sesję zdjęciową.

Kot początkowo odmawiał współpracy, ale w końcu uznał, że jednak życie w blasku fleszy to jego żywioł.

– Włodek to nasza gwiazda. Zatwierdza wszystkie dokumenty odciskiem łapki, bez tego „kociego podpisu” się nie liczą – śmieją się pracownicy oddziału Muzeum Krakowa.

… a teraz przejdźmy do wystaw

Po przywitaniu z Włodkiem, różne historie kamienicy przy ul. Królowej Jadwigi zdradza nam Wacław Szczepanik, kustosz Domu Zwierzynieckiego.

– Jak u babci. To najczęstszy komentarz jaki słyszymy, gdy mieszkańcy i turyści odwiedzają nasz oddział. W końcu to dom, Dom Zwierzyniecki. Przyciągamy rodzinną atmosferą i nostalgią za dawnymi czasami – przyznaje nasz rozmówca.

Kuchnia i pokój sprzed ponad 100 lat, pełne mebli i przedmiotów codziennego użytku. Dawne czasy, ale chyba nie aż tak odległe jak nam się wydaje… Piec kaflowy, ukryta w szufladzie stara książka kucharska, żelazko, maszyna doszycia, zabawki… Tak wyglądało wnętrze mieszkania na przedmieściu Krakowa początkiem XX wieku.

– W Domu Zwierzynieckim opowiadamy o krakowskich przedmieściach. Punktem wyjścia jest dla nas 1910 rok, większość ówczesnych przedmieść stała się częścią Krakowa. W naszym oddziale można zobaczyć, jak wyglądały wnętrza domów na przedmieściu w tym czasie – wyjaśnia Szczepanik.

Z portretu powieszonego przy piecu kaflowym bacznie obserwuje nas Jan Florczyk – zwierzyniecki murarz, budowniczy kamienicy.

– Kiedy tworzyliśmy wystawę, posiłkowaliśmy się naszymi wspomnieniami z dzieciństwa. Pamiętam, jak pewnego razu odwiedziła nas mieszkanka Półwsia Zwierzynieckiego i zwróciła uwagę na ołtarzyk znajdujący się na szafie. Stwierdziła: jak u pana Piotra w domu! Wiedziała od kogo pochodzą eksponaty – figura Matki Bożej, świeczniki i krzyżyk. Dla nas to historia ważna, bo udało nam się odtworzyć domowy ołtarzyk, który tak właśnie wyglądał w jednym z domów w najbliższej okolicy – przyznaje nasz rozmówca.

Gdzie Lenin mówił dobranoc

Budynek skrywa jeszcze jedną ciekawą historię. To właśnie w tym miejscu od lipca do sierpnia 1912 roku przebywał z rodziną rosyjski rewolucjonista Włodzimierz Ulianow, znany jako Lenin. Żeby upamiętnić ten fakt, w 1970 roku została tu otwarta ekspozycja „Pierwsze mieszkanie Lenina w Krakowie”.

–  Postać wodza rewolucji eksponowano na wszelkie możliwe sposoby. Wycieczki do miejsc związanych z tą postacią były wręcz obowiązkiem. Stąd też spory parking znajdujący się za budynkiem naszego oddziału, na którym mogły zatrzymywać się autobusy z wycieczkami szkolnymi i zakładowym – opowiada Szczepanik.

Nasz rozmówca podkreśla, że kot Włodek "skutecznie odstrasza widmo wodza rewolucji".

Od 1980 roku kamienica działała jako filia Muzeum Lenina w Krakowie. Dziesięć lat później budynek został przekazany Muzeum Historycznemu Miasta Krakowa (teraz: Muzeum Krakowa). Początkowo był muzealnym magazynem, a w latach 1991 – 1996 część pomieszczeń zajmował Teatr Ewy Demarczyk.

Salon sztuki

Następnie powstał tu Zwierzyniecki Salon Artystyczny, założony przez krakowską malarkę Halinę Cieślińską-Brzeską. Artystkę upamiętnia tablica znajdująca się tuż przy wejściu do kamienicy. Organizowano tu wystawy czasowe, na których prezentowano malarstwo, grafikę i rzeźbę miejscowych artystów.

– W  2009 roku, zmieniła się formuła tego miejsca. Było coraz mniej artystów, publiczność nie wykazywała już takiego zainteresowania jak dawniej. W 2014 roku oddział zyskał obecną nazwę – tłumaczy kustosz oddziału Muzeum Krakowa.

Oddział organizuje spotkania, wykłady historyczne czy zajęcia edukacyjne. Krakowanie dobrze znają również wielkanocny Przystanek Emaus, podczas którego odbywa się konkurs na najpiękniejsze drzewko emausowe (w oddziale trwa wystawa tegorocznych prac) czy zajęcia edukacyjne nawiązujące do organizowanego co roku Pochodu Lajkonika.

Dom Zwierzyniecki realizuje również cykl wystaw „Zwierzyniec zaprasza”, w ramach którego możemy poznać historię innych krakowskich przedmieść. Gościły tu już ekspozycje dotyczące Dębnik, Rakowic, Krowodrzy czy Grzegórzek. Kolejna wystawa będzie poświęcona Prądnikowi Białemu.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Zwierzyniec
comments powered by Disqus