Z przytupem albo trupem – WaluśKraksaKryzys

fot. WaluśKraksaKryzys

Ma za sobą wydanie doskonałej płyty „MiłyMłodyCzłowiek”. W „Dzień dobry TVN” wystąpił, bo chciał poznać Marcina Prokopa, a dzisiaj wieczorem do spółki z Królem zagra w ZetPeTe – WaluśKraksaKryzys.

LoveKraków.pl: WaluśKraksaKryzys narodził się jako projekt jednoosobowy? Skąd się wziął? Jak powstał i jak duży wpływ na jego rozwój miała postać dziennikarki Magdy Mołek?

WaluśKraksaKryzys: Nie mam pojęcia, skąd się u mnie to wzięło, ale głównym bodźcem, który mnie motywuje, jest porażka. Zatem WaluśKraksaKryzys urodził się pod wpływem frustracji życiem, braku radosnych perspektyw i kolejnej nieudanej miłości. Postanowiłem to wszystko obrócić w żart i zacząć na tym zarabiać pieniądze (śmiech). Postać Magdy Mołek, którą zapewne zauważyłeś w mojej metryczce na Facebooku, to nic innego, jak wyimaginowane uosobienie moich przygód z płcią piękną. Tak samo jak Barbara Brylska…

Twój bagaż doświadczeń, czy to muzycznych, czy koncertowych robi się coraz większy. To między innymi występ w „Dzień dobry TVN”, pojawiło się także kilka wywiadów w stacjach radiowych. Traktujesz to, co się teraz dzieje jedynie jako przygodę, jako imprezę, która cały czas trwa, a Ty dobrze się na niej bawisz? Czy pojawia się może myśl, że warto byłoby zatrzymać się w branży na nieco dłużej?

Całkiem niedawno usłyszałem słowa, które nieświadomie nosiłem w sobie od dawna. „Nikt normalny nie lubi normalności…” niby proste i wyświechtane, ale dla mnie bardzo budująca zdanie. Jeśli mam okazję w jakiś sposób załamywać normalność dnia, to dlaczego nie? Wszystko, co się teraz dzieje traktuję jako przygodę, z której dostaję lekcję życia. Przytrafiają się sytuacje dobre i złe. Chciałbym dłużej cieszyć się dobrymi, a mniej przejmować tymi drugimi, ale stwierdzam z przykrością, że na dziś jest odwrotnie.

Nawiasem mówiąc, jak doszło do występu w „Dzień dobry TVN”? Propozycja muzyczna pasowała tam, jak nie przymierzając, pięść do nosa. Jak to się stało i jak zapamiętałeś ten występ?

Szczerze? Chciałem sobie chwilkę pogadać z panem Marcinem Prokopem i tyle. Myślę, że to fajny gość, a rozmowa z nim bardzo dużo mi dała. Kiedy gasną kamery, znikają uśmiechy, a zaproszeni goście jakby nie istnieli. Do nas po pierwszej próbie podszedł pan Marcin i w niezbyt nadającym się do zacytowania zdaniu stwierdził, że to, co robimy mu się podoba. Po programie wspólna fotka i kilka męskich zdań o tym, że warto w marzeniach iść na całość. A wszystko to przez mniejszy lub większy przypadek i osobę mojego gitarzysty, Mateusza.

Dzisiejszy koncert w ZetPeTe również chyba nie jest dziełem przypadku? Twój kontakt z Błażejem Królem można już nazwać pewną formą przyjaźni?

Czystą formą przyjaźni. Przez lata czułem się, delikatnie określając, nierozumiany. Subsydia państwa nigdy mnie nie interesowały, z czego musiałem się gorliwie wykręcać i tłumaczyć. Błażej już dziś jest artystą wybitnym. Idzie swoją drogą, na którą niewielu ludzi się decyduje. Ja jestem na początku tej drogi i czuję jego olbrzymie wsparcie, za które jestem niewyobrażalnie wdzięczny. Niedawno uderzyło mnie jedno zdanie w ostatnim filmie Larsa Von Triera: „Wiesz dlaczego świat jest taki zły? Bo nikt na świecie nie chce sobie pomagać”. Błażej Król jest wyjątkiem potwierdzającym tę regułę. Kocham go jak brata.

Kiedy nowy album, czego należy się spodziewać i w jakim stopniu będzie to odległe od tego, co zostało zaprezentowane w ramach „MiłegoMłodegoCzłowieka”?

Miesiąc temu na to pytanie udzieliłbym konkretnej odpowiedzi. Dziś – nie wiem. Muszę podjąć kilka bardzo ważnych decyzji nie tylko na płaszczyźnie muzycznej, ale i życiowej. Przy wydaniu płyty muzyka to tylko część całości pewnych procesów. W tym roku udało się zrobić bardzo dużo, a nawet stwierdzę, że więcej niż można było. Pracowało na to wiele osób, ale grzechem byłoby nie wspomnieć tutaj o człowieku, który jest ze mną każdego dnia, będąc dla mnie podporą na wielu płaszczyznach życia – salut Krzywy! Po koncercie z Królem zagram jeszcze tylko przed Kometami w Pogłosie i znikam. Wrócę? Z przytupem albo trupem…

Skoro mowa o dzisiejszym koncercie. Dominacja „starych” nagrań, czy możemy liczyć na coś nowego?

W planach mamy zagranie tego, co najfajniej „żre” koncertowo. Brzmieniowo, w formie trio, zbliżymy się do brzmienia z płyty, a żeby uatrakcyjnić cały recital, zagramy jeden nowy utwór. No…może dwa przy odpowiednim układzie planet i gwiazd. Dla mnie osobiście ten koncert będzie wyjątkowy, bo do mojego pierwszego spotkania z Błażejem doszło w kibelku w ZetPeTe (śmiech). Zapraszam!

Aby wygrać podwójne zaproszenie na dzisiejszy koncert w klubie ZetPeTe, gdzie zagrają Król & WaluśKraksaKryzys, zostaw w komentarzu hasło „WaluśKraksaKryzys”.

 

comments powered by Disqus