Nowy Zakrzówek. Niepełnosprawni języczkiem u wagi?

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Aktywiści z „Akcji Ratunkowej dla Krakowa” uważają, że plany rewitalizacji Zakrzówka są społecznie krzywdzące. Dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej odpiera te zarzuty i dodaje, że to szukanie poparcia dla swoich racji tam, gdzie nie powinno się tego robić.

Na wtorkowej Komisji Dialogu Obywatelskiego pojawili się aktywiści z grupy, która głośno wyraża sprzeciw wobec zamontowaniu siatek na skałach wokół akwenu i realizowaniu projektu, który zakłada powstanie kąpieliska na tzw. małym zbiorniku Zakrzówka.

Zdaniem Pauliny Poniewskiej i Marii Gołębiowskiej ten projekt jest nierówny społecznie. Aktywistki podkreślają, że urzędnicy nie otrzymali opinii na ten temat od środowisk osób z niepełnosprawnościami.

A te powinny zostać uwzględnione, ponieważ projekt co prawda zakłada zamontowanie udogodnień, ale w praktyce nie zmieni to sytuacji osób na wózkach. – Aby dostać się z poziomu basenów do sanitariatów, trzeba pokonać 365 metrów. To 60 schodów, równa się z wyjściem na piąte piętro – powiedziała Maria Gołębiowska.

Plany a praktyka

Projekt zakłada podnośnik terenowy, ale według aktywistów jest on niepraktyczny. Po pierwsze, może z niego korzystać tylko jedna osoba. Po drugie, czas przejazdu to 8 minut.

Co do basenów, to przeciwniczki projektu twierdzą, że brakuje ramp i zejść, a także podnośników. Ich zdaniem nie ma możliwości, by wjechać wózkiem do wody. Takie informacje wzburzyły niektórych zebranych członków komisji.

ARdK zaproponowała zmianę projektu i skorzystanie z naturalnego ułożenia plaży na tzw. dużym zbiorniku – tam, gdzie teraz swoją bazę mają nurkowie. Z tym zbiornikiem wiąże się jeszcze jeden problem. Będzie tam zakaz pływania, korzystać z niego będą mogli wyłącznie ludzie z butlami na plecach.

Zaadaptowanie dużego zbiornika pozwoliłoby na uniknięcie dalszych kosztów związanych z realizacją projektu i niszczeniem krajobrazu przez siatki zabezpieczające. Zdaniem ARdK tam nie trzeba by było montować dodatkowych elementów na skałach.

Należy tylko zmienić punktowo plan miejscowy. – I przed ogłoszeniem przetargu na prace zmienić projekt – twierdzi Paulina Poniewska.

– Nasze postulaty to utrzymanie dzikiego Zakrzówka, a nie zabetonowanego. Do tego zdjęcie siatek i możliwość korzystania z dużego zbiornika. W tym przypadku mniej znaczy więcej. W tym również mniej wydanych pieniędzy – podsumowała Poniewska.

Plan od 2012 roku

Piotr Kempf dyrektor Zarządu Zieleni Miejskiej, przypomniał, że to, co jest realizowane, wynika z zapisów miejscowego planu zagospodarowania przestrzennego z 2012 roku. Trzy lata później mieszkańcy w ramach budżetu obywatelskiego zgłosili projekt kąpieliska na małym zbiorniku. Cały teren w rękach miasta jest dopiero od 2016 roku.

Kempf uważa, że to nie jest decyzja ZZM, gdzie ludzie będą się kąpać. Zostało to usankcjonowane szeregiem dokumentów, w tym budżetami miasta czy pozwoleniami budowlanymi.

Kwestia siatek jest sprawą bezpieczeństwa. Urzędnicy nie chcą, aby komuś w czasie kąpieli spadły na głowę odłamki skalne.

– Aktywistom nie podobają się siatki. Wcale mnie to nie dziwi. Ale jak ich nie będzie, to zakazane będzie też korzystanie z zalewu. Natomiast cały projekt jest przygotowywany w taki sposób, aby nikogo nie wykluczał – zaznacza Kempf.

Podkreślony został fakt, że Zakrzówek to teren poprzemysłowy, który został porzucony 27 lat temu. Inwestycja, która tam jest przygotowywana, jest rzeczą pionierską, nawet w skali europejskiej. – To nie Bagry czy Kryspinów, tylko trudny teren – mówi Piotr Kempf. Dyrektor sugerował, że już jest za późno na tego typu dyskusje.

Architekt Barbara Kaźmirowicz dodała, że w projekcie jest szereg udogodnień dla niepełnosprawnych: zaczynając od miejsc postojowych, bezkolizyjne trakty piesze i ławeczki z zatokami na wózki dziecięce czy dla niepełnosprawnych, na windzie terenowej skończywszy.

Warto też dodać, że projekt jest analizowany przez Zespół Konsultacyjny do spraw Dostępności Infrastruktury Miejskiej do Potrzeb Osób Niepełnosprawnych.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Dębniki
comments powered by Disqus