News LoveKraków.pl

Śledztwo w sprawie miejskich urzędników. Końca nie widać. Karnista komentuje

fot. Krzysztof Kalinowski, archiwum prywatne Szymona Tarapaty

– Długi czas trwania tego typu postępowania nie powinien dziwić – komentuje dr hab. Szymon Tarapata z UJ, karnista. Chodzi o śledztwo, dotyczące m.in. niegdyś wysoko postawionych pracowników urzędu miasta.

– Prawnicy powiedzieli mi, że nigdy przedstawienie zarzutów nie odbywa się tak ad hoc, tylko trwa z reguły od kilku do kilkunastu miesięcy. To było przygotowane w czasie, kiedy nie powiedziałem jeszcze, że nie będę startować w wyborach. To miało być uderzenie we mnie i w osoby ze mną związane – przekonywał w marcu 2024 roku ówczesny prezydent Krakowa Jacek Majchrowski, tłumacząc się z zarzutu, jaki postawili mu śledczy.

Chodziło o niezasadne przekazywanie przez miasto dotacji na remont zlokalizowanej w ścisłym centrum kamienicy, należącej do rodzinnej firmy byłej wiceprezydentki Krakowa Elżbiety K. Jej również prokuratura postawiła zarzut. Zdaniem śledczych miała nakłaniać miejskich urzędników m.in. do preferencyjnego traktowania podmiotów, reprezentowanych przez prywatną spółkę. Według prokuratury dochodziło do tego w czasie, kiedy Elżbieta K. nie była już wiceprezydentką miasta.

Śledztwo, w którym zarzuty mają m.in. niegdyś wysoko postawieni miejscy urzędnicy, toczy się już blisko siedem lat. Sprawdzamy, na jakim jest etapie. Okazuje się, że krakowscy śledczy nie skierowali wobec nikogo aktu oskarżenia.

Sześć osób z zarzutami

Śledztwo, które zostało wszczęte w marcu 2018 roku, nadal jest w toku. Początkowo postępowanie prowadziła Prokuratura Okręgowa w Krakowie, ale 15 kwietnia 2022 roku sprawę przejęła Prokuratura Regionalna w Krakowie. Zarzuty ciążą łącznie na sześciu osobach.

Poza wspomnianymi Jackiem Majchrowskim i Elżbietą K., zostały postawione także Bożenie K. (była dyrektor Wydziału Planowania Przestrzennego Urzędu Miasta Krakowa), jak również Janinie P., byłej dyrektor Zarządu Inwestycji Miejskich w Krakowie. Prokuratura zarzuciła kobietom niedopełnienie obowiązków, którego celem było osiągnięcie korzyści majątkowej przez Elżbietę K.

Jednak to nie koniec. Zarzut ma również Sebastian Ch. Śledczy twierdzą, że Elżbieta K., w porozumieniu z tym mężczyzną, złożyła Rafałowi K. obietnicę „korzyści majątkowej i osobistej w postaci zatrudnienia na kierowniczym stanowisku w innym podmiocie”. Rafał K., wówczas dyrektor Wydziału Rozwoju Miasta w magistracie, miał tę korzyść przyjąć i taki ma zarzut.

Śledztwo ma wiele wątków. Jeden z nich dotyczy przekroczenia uprawnień i niedopełnienia obowiązków przez miejskich urzędników. Chodzi o niewłaściwe zdaniem prokuratury procedowanie projektu planu miejscowego, a „w szczególności wyeliminowanie z jego treści zapisów, zapewniających właściwą ochronę dawnego hotelu Cracovia”. Do nieprawidłowości miało dochodzić w latach 2013-2014. W postępowaniu przewijają się również wątki, dotyczące zabudowy w rejonie Fortu Bronowice, jak również wspomniane już wcześniej udzielanie dotacji na remont kamienicy. Do przekroczenia uprawnień przez wykonujących obowiązki służbowe w magistracie miało również dojść w przypadku tzw. Mieszkania Plus. Przekroczenie uprawnień miało polegać w szczególności na nieprawidłowym przeprowadzeniu konkursu na projekt rządowego osiedla „Spacerowa”.

Janina P. odmówiła składania wyjaśnień. Gdy zarzut postawiono Jackowi Majchrowskiemu, jego rzeczniczka Monika Chylaszek komentowała: „Zarzuty są absurdalne. Przede wszystkim to nie prezydent przyznaje dotacje na takie prace, tylko rada miasta”. Prokuraturę pytamy, czy były prezydent złożył wyjaśnienia, a jeśli tak, to jak odniósł się do zarzutu? Ale odpowiedzi brak.

Co z pozostałymi podejrzanymi? Śledczy informowali, że nie przyznali się do zarzucanych im czynów (za niektóre grozi 10 lat więzienia) i złożyli wyjaśnienia.

Jak informuje rzecznik prasowy Prokuratury Regionalnej w Krakowie Janusz Kowalski, żaden z wątków śledztwa „nie został dotychczas zakończony decyzją merytoryczną”. Nie jest w stanie wskazać, kiedy postępowanie zostanie zakończone: ze względu na jego wielowątkowy i skomplikowany charakter.

Nic dziwnego

Dr hab. Szymona Tarapatę z krakowskiego UJ, prawnika, karnistę i nauczyciela akademickiego pytamy, czy to normalne, że tego typu śledztwo trwa już tak długo? – Dotyczy zapewne skomplikowanej materii, a ponadto ma charakter wielowątkowy i dotyczy większej liczby osób. Długi czas trwania tego typu postępowania nie powinien więc dziwić – komentuje dla LoveKraków.pl ekspert.

Wskazuje, że sprawy karne bardzo się od siebie różnią, dlatego czas ich prowadzenia także jest zróżnicowany. – Art. 310 § 1 k.p.k. stanowi, że śledztwo powinno zostać ukończone w czasie 3 miesięcy. Natomiast art. 310 § 2 k.p.k. daje podstawę do jego przedłużenia – zwraca uwagę karnista. I podkreśla, że właściwie nie ma maksymalnego czasu, po upływie którego niemożliwe jest przedłużenie postępowania. – Często zdarza się, że skomplikowane i wielowątkowe sprawy, w których jest wielu podejrzanych, trwają latami. Nie jest to zjawisko nadzwyczajne – podkreśla Tarapata.

Czy na długość prowadzonego śledztwa może mieć wpływ fakt, że zarzuty ciążą na niegdyś wysoko postawionych urzędnikach? – Wydaje mi się, że nie tyle chodzi o to, kim są podejrzani, ale jak trudna jest materia, z którą trzeba się zmierzyć w toku postępowania. W tego typu sprawach trzeba dokonać wielu czasochłonnych czynności – podsumowuje nasz rozmówca.