Urząd zderzył się ze ścianą. Głośne „nie” mieszkańców Tyńca w sprawie lecznicy dla zwierząt

Plany miasta dotyczące budowy ośrodka leczniczego dla dzikich zwierząt w Lasach Tynieckich spotkały się z mocnym sprzeciwem mieszkańców Tyńca. I nie chodzi o samą ideę, tylko związane z lecznicą kwestie logistyczne i przyrodnicze.

W Krakowie ani w najbliższej okolicy nie ma odpowiednio dużego ośrodka, do którego mogłyby trafiać potrzebujące pomocy dzikie zwierzęta. Środowiska skupione na tego typu działalności, zwróciły się do rady miasta o podjęcie działań w tym kierunku. Następnie w czasie konsultacji społecznych, gdzie do wyboru lokalizacji ośrodka była dwa miejsca: Lasy Tynieckie i Pleszów, wybrany został Tyniec. Działo się to w 2018 roku, podczas wyborów samorządowych.

Inwestycja jest na etapie koncepcji. Zakłada dojazd od strony osiedla ulicami Tyniecką, Bolesława Śmiałego, a następnie Obrony Tyńca i Danusi Jurandówny. Każda kolejna droga ma gorsze parametry od poprzedniej. Na tej ostatniej, która przechodzi wręcz w leśny trakt, niemożliwe jest wyminięcie się dwóch samochodów. Nie ma chodników, kanalizacji – sanitarnej i opadowej. Na te problemy w pierwszej kolejności zwracali uwagę mieszkańcy podczas spotkania w Domu Kultury przy ul. Dziewiarzy.

1,5 tys. zwierząt rocznie

Przedstawiciel projektanta poinformował mieszkańców o tym, że cały kompleks będzie rozplanowany na obszarze 1,5 hektara, jednak budynki i innego rodzaju obiekty (woliery czy kojce oraz drogi dojazdowe czy plac manewrowy) zajmą powierzchnie 0,32 hektara.

– Nie chcemy wycinać lasu, bo zwierzęta muszą czuć się tam bezpieczne – podkreślił. Poszerzona jednak musi być droga, która przebiega przez las. Do tego również potrzebna jest wycinka. A to wszystko na terenie Bielańsko-Tynieckiego Parku Krajobrazowego.

Koncepcja zakłada, że będzie tam pracowało od 9 do 11 osób, a przez cały rok przez ośrodek przewinąć się może około 1,5 tys. zwierząt wymagających pomocy, głównie w okresie wiosenno-letnim.

Radny miejski Marek Sobieraj, który od początku sprzeciwia się budowie ośrodka, tłumaczył nerwowe reakcje mieszkańców tym, że konsultacje zostały przeprowadzone nierzetelnie. Zwrócił również uwagę na budowany na terenie Rząski podobny obiekt.

–  Za rok o tej porze gotowa będzie lecznica, a cały kompleks ma powierzchnię 63 hektarów. Z Tyńca jest tam 16 kilometrów, z centrum Krakowa jeszcze bliżej. Koszt budowy to ponad 37 mln złotych – przypomniał radny.

Hierarchia wartości

Według Marka Sobieraja planowany wydatek na tyniecki ośrodek to niegospodarność i „przewalenie publicznych pieniędzy”, ponieważ rocznie będzie to miasto kosztować 300 tys. zł (obok inwestycji, która wg szacunków z zeszłego roku pochłonie 13 mln złotych).

Zarówno radny Wojciech Krzysztonek, jak i Joanna Wójcik z Fundacji Dzika Klinika próbowali wytłumaczyć mieszkańcom, skąd takie decyzje i dlaczego najlepiej jest, by inwestycja powstała w Lasach Tynieckich, jednak tyńczanie nie chcieli ich słuchać. – Po prostu nie chcemy tego tutaj. Nie ma o czym dyskutować i czego tłumaczyć – powiedziała jedna z kilkudziesięciu uczestniczek spotkania.

– Kochamy zwierzęta, nie jesteśmy przeciwko lecznicy w ogóle, ale jesteśmy przeciwko lecznicy w Tyńcu z powodu finansów i niszczenia parku krajobrazowego. To są unikatowe tereny. Więc to nie jest rozmowa, gdzie będzie jakie pomieszczenie i jaką będzie miało funkcję – dodała inna mieszkanka. Wytłumaczyła również, że mieszkańcy kierują się hierarchią wartości. Według niej bezpieczeństwo dzieci i ich samych jest wyżej niż to zwierząt.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Dębniki
comments powered by Disqus