Krakowianie uczcili pamięć więźniów byłego obozu KL Plaszow [ZDJĘCIA]

fot. Ewelina Bajorek-Dziuban/LoveKraków.pl

W niedzielę, 7 sierpnia, na terenie byłego obozu nazistowskiego KL Plaszow zabrzmiały słowa ocalałych. Odczytali je mieszkańcy Krakowa, by w ten sposób uczcić pamięć więźniów.

„Pamięć/Zachor” to spotkanie organizowane przez Muzeum KL Plaszow, odbywające się każdego roku w pierwszą niedzielę po 6 sierpnia. Nie jest to przypadkowa data. Właśnie wtedy w Krakowie odbyła się duża akcja aresztowań prewencyjnych, głównie mężczyzn, którzy trafili m.in. do obozu KL Plaszow. Dzień ten określany jest często „Czarną Niedzielą”.

W lipcu i sierpniu 1944 roku rozpoczęła się również likwidacja obozu. Niemcy, by zatrzeć ślady jego istnienia, wysyłali w głąb III Rzeszy transporty osadzonych i likwidowali ciała ofiar. By uczcić pamięć więźniów, Muzeum KL Plaszow zorganizowało spotkanie o nazwie „Pamięć/Zachor”.

Słowa ocalałych

Podczas wydarzenia krakowianie oraz pracownicy muzeum odczytali fragmenty relacji więźniów byłego obozu. Słowa ocalałych ułożyły się w jedną opowieść przedstawiającą różne strony bycia w obozie – życie codzienne, pracę, kary oraz to, co było dla nich najistotniejsze i najtrudniejsze.

– To bardzo krótkie wyimki z relacji składanych najczęściej zaraz po zakończeniu wojny. One nie tylko opisują słowami więźniów stan faktyczny tego, czego doświadczyli, ale także zawierają duży ładunek emocjonalny. Tylko w ten sposób jesteśmy w stanie poczuć, że ta wielka, międzynarodowa historia, jest także naszą, krakowską opowieścią o tym, czym była wojna – powiedziała podczas spotkania Marta Śmietana z Muzeum KL Plaszow.

7 sierpnia przy Szarym Domu zabrzmiały m.in. słowa Mili Hornik, która tak opisała budowę obozu w 1942 roku:

Po październikowym wysiedleniu ghetta, zaczęła się budowa baraków w Płaszowie, poza cmentarzem żydowskim. Placówki żydowskie chodziły z ghetta do tej pracy. Mówiono, że to mają być baraki dla Polaków. Ale już w grudniu zaczęto głośno mówić o tym, że my tam pójdziemy. Nie wyobrażaliśmy sobie tego strasznie. Po prostu będziemy mieszkali w barakach, każda będzie miała dla siebie łóżko i stamtąd będziemy chodzić do pracy. Nie myślałyśmy wcale, że to ma być jakiś zamknięty obóz. (…) Pierwsze wrażenie było straszne, dokoła cmentarz, nagrobki i dom przedpogrzebowy, a nad tym kilka baraków. Byłyśmy strasznie przygnębione, mówiłyśmy: z cmentarza się nie wraca.

LoveKraków.pl jest patronem medialnym wydarzenia.

comments powered by Disqus