Przegrana na każdym froncie. Kamienica nie trafi do rąk miasta

Kazimierz fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Ostatnią nadzieją w sporze dotyczącym tego, do kogo należy kamienica przy ul. Kupa 4, był Naczelny Sąd Administracyjny. Ten orzekł, że decyzja ministra finansów o umorzeniu postępowania w sprawie wpisu na rzecz Skarbu Państwa nieruchomości była słuszna. Wcześniej miasto nic nie ugrało przed sądem powszechnym w sprawie o zasiedzenie.

W 2016 roku miasto zawnioskowało do ministra finansów o zastosowanie ustawy o dokonywaniu w księgach wieczystych wpisów na rzecz Skarbu Państwa w oparciu o międzynarodowe umowy o uregulowaniu roszczeń finansowych.

Wcześniej gmina przez zasiedzenie próbowała przejąć kamienice, jednak bezskutecznie. Podnoszony był argument, że nieruchomością do końca lat 80. zajmowała się administracja państwowa. Sąd I instancji w 2015 roku jednak oddalił wniosek, a w 2016 sąd II instancji utrzymał postanowienie w mocy.

Pod koniec 2019 roku minister finansów uznał, że nie ma podstaw do przejęcia przez Skarb Państwa kamienicy.

Co z odszkodowaniem?

Do 1946 roku właścicielką kamienicy była E.N. Gdy zmarła, sąd grodzki w 1950 roku przyznał spadek jej synowi – H.N. Urzędnicy jednak chcieli dowieść, że aż do 1989 roku mężczyzna nie zajmował się nieruchomością. Zresztą było o to trudno, gdyż przez całe swoje życie mieszkał w Stanach Zjednoczonych, gdzie otrzymał obywatelstwo i gdzie zmarł w 1992 roku.

Z dokumentów dostarczonych przez rząd USA wyszło, że prawowici właściciele nigdy nie wystąpili o odszkodowanie, nie mówiąc o jego wypłaceniu. Ustalone zostało, że kamienica nie została objęta którymkolwiek z zawartych w latach 1948–1971 przez rząd polski układów indemnizacyjnych.

Dlatego minister finansów nie zgodził się na przejęcie nieruchomości przez Skarb Państwa. Miastu zatem nie udało się przejąć kamienicy poprzez decyzję sądu ani poprzez decyzję ministra finansów. Na to ostatnie została złożona skarga do WSA w Warszawie.

Krakowscy urzędnicy argumentowali, że każda nieruchomość należąca do obywatela państwa, z którym PRL miało podpisane odpowiednie porozumienie, powinno przejść we władanie gminy. Minister nie zgodził się z taką interpretacją prawa i zaznaczył, że nieruchomość nie została znacjonalizowana.

WSA przypomniał, że władze Polski Ludowej wypłaciły 40 mln dolarów Stanom Zjednoczonym na poczet roszczeń ich obywateli w sprawie pozostawionych w kraju nieruchomości.

Sąd ustalił, iż prawdą jest, że kamienica została objęta publiczną gospodarką lokalową, co prowadziło do faktycznego ograniczenia właścicielowi jego praw (m.in. w kwestii wynajmu czy remontów). Jednocześnie WSA nie zrównał tej sytuacji z kwestią „innego przejęcia mienia, o czym stanowi Układ, a więc definitywnego odjęcia właścicielowi prawa podmiotowego przynależnego do nieruchomości – w sposób prawny czy pozaprawny”.

Jednak nie to było najważniejsze w tej sprawie – (…) przyjmuje się, że rozstrzygające znaczenie ma to, czy obywatel Stanów Zjednoczonych, powołując się na Układ, wystąpił o odszkodowanie do Rządu Stanów Zjednoczonych i czy takie odszkodowanie otrzymał na tej podstawie, że jego mienie zostało przejęte przez Państwo Polskie – stwierdził WSA. W tym przypadku takie okoliczności nie wystąpiły.

Sędziowie przytoczyli też wyrok krakowskiego sądu okręgowego, który stwierdził, że nie można mówić o nacjonalizacji mienia, bo władanie nieruchomością przez państwowe jednostki organizacyjne stanowiło „wyraz zarządu państwowego wykonywanego na rzecz i w zastępstwie właścicieli nieruchomości, m.in w celu ochrony ich interesów, a także w wykonaniu przyjętych przez państwo obowiązków w zakresie publicznej gospodarki lokalami”.

Bezapelacyjnie

Nic nie dała apelacja wystosowana do Naczelnego Sądu Administracyjnego. Miasto musiało uznać, że decyzja ministra finansów oraz wyrok WSA mają solidne podstawy prawne.

– W niniejszej jednak sprawie – co raz jeszcze należy zaznaczyć – roszczenie nie zostało zgłoszone, zaś odszkodowanie nie zostało przyznane, co nie jest sporne. Dodatkowo, na okoliczność, że własność nieruchomości nie została nigdy odjęta, wskazuje treść księgi wieczystej przedmiotowej nieruchomości, na co także wskazywał sąd I instancji – podkreślił NSA w uzasadnieniu wyroku z połowy maja tego roku.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Stare Miasto
comments powered by Disqus