Władze Krakowa szykują ukrytą podwyżkę cen biletów. Ma być drożej nawet o 75 proc.

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Prezydent Krakowa Jacek Majchrowski skierował do Rady Miasta Krakowa projekt uchwały w sprawie zmiany cennika biletów jednorazowych na komunikację miejską. Nowością mają być bilety odcinkowe.

– Rozwiązanie ma na celu wdrożenie alternatywnej taryfy biletowej dla użytkowników krakowskiego transportu publicznego, którzy aktualnie podróżują na podstawie dostępnych biletów czasowych. Ważność biletów liczona jest w odniesieniu do rzeczywistego czasu od momentu skasowania, co szczególnie w godzinach szczytu utrudnia dobór biletu odpowiedniego dla danej podróży – czytamy w uzasadnieniu do uchwały podpisanym przez Jacka Majchrowskiego.

Szef krakowskiego magistratu dodaje, że pasażerowie otrzymają wybór, co pozwoli im na lepsze dopasowanie biletów do ich potrzeb podczas planowania podróży środkami komunikacji miejskiej.

Prezydenci szykują koleje zmiany

Na czym ma polegać system odcinkowy? Pasażer za przejechanie do czterech kilometrów musiałby zapłacić 4 zł, a za każde kolejne rozpoczęte 500 metrów – dodatkowo 50 groszy. Jednak suma nie mogłaby wynosić więcej niż 8 zł.

– Jacek Majchrowski oraz wiceprezydent Kulig, za zgodą większości radnych, w ciągu pięciu lat wprowadzili trzy podwyżki: w 2019, w 2021 oraz ukrytą w 2023 (wzrost cen biletów na dwie strefy). Teraz planuje się jeszcze jedną, od 1 sierpnia 2024 – komentują administratorzy Platformy Komunikacyjnej Krakowa.

Dodaję, że pretekstem jest wprowadzenie biletów odległościowych. – Idea, która sama w sobie jest dobra i miała sprawić, że przestaniemy płacić za stanie w korku czy czekanie na przesiadkę, w praktyce jest wykorzystywana by przepchnąć ukryte zwiększenie opłat. W tej taryfie płaci się za odległość w linii prostej zamiast za czas przejazdu i ma ona zastąpić obecną taryfę czasową – podkreślają.

Wzrost nawet o 75 proc.

Podają trzy przykłady na udowodnienie swojej tezy o ukrytych podwyżkach cen biletów:

1. Czerwone Maki – Stradom (linie 18, 52). Przejazd 18 minut, w linii prostej ponad 5 km. Obecnie zapłacimy więc 4 zł, a po zmianach 5,50 zł – wzrost o 38 proc.
2. Bronowice Małe – Teatr Słowackiego (linie 4, 24). Przejazd 18 minut, w linii prostej niecałe 5 km. Obecnie 4 zł, po zmianach 5 zł – wzrost o 25 proc..
3. Pleszów – Rondo Czyżyńskie (linia 10). Przejazd 18 minut, w linii prostej ponad 7 km. Obecnie 4 zł, po zmianach 7 zł – wzrost o 75 proc.

– Maksymalna opłata za przejazd jedną linią bez przesiadek będzie wynosić 8 zł. Obecnie wystarcza bilet jednorazowy za 6 zł, więc i tu podwyżka o 33%. Jeszcze podniesiona zostanie cena biletu dobowego. Obecnie kosztuje 17, po zmianach będą 22 zł. Dla porównania z innymi dużymi miastami: w Szczecinie 10, w Warszawie, Wrocławiu i Poznaniu 15, w Łodzi 18, i tylko w Gdańsku kosztuje 22 zł – wyliczają.

– Zapewne w przypadku mocno poskręcanych tras, ktoś zyska. Jednak osoby, które jadą w miarę w stronę celu, zapłacą więcej. Tak samo jak więcej zapłacą osoby używające biletów dobowych. Może niektórzy pasażerowie stojący w korkach wyjdą na plus, jednak tu znów wracamy do tego, że dotychczas niesprawiedliwie karano ich każąc dopłacać za korki, które nie były ich winą – komentują członkowie Platformy Komunikacyjnej Krakowa.

Jutro do sprawy ma odnieść się dyrektor Zarządu Transportu Publicznego.