News LoveKraków.pl

Zima oczami bezdomnych [AUDIO]

Zdjęcie ilustracyjne fot. Julia Ślósarczyk

Całe ich życie mieści się w sklepowym wózku bądź w dwóch, czasami trzech siatkach. A w nich m.in. para rękawiczek, puszki konserwowe, suche bułki i rzeczy osobiste. Osoby bezdomne, bo o nich mowa, mówią jak im się żyje w Krakowie.

Oceniają nie tylko pomoc systemową, ale także mówią o ludzkiej solidarności. Zima to dla nich dla nich trudny czas, a dla schronisk, przytulisk to okres wytężonej pracy.

Ruszamy w stronę ul. Dietla. To tu działa Kuchnia św. Brata Alberta, w której codziennie wydawane są setki ciepłych posiłków. W długiej kolejce spotykamy pana Jaśka. Choć, od początku naszej rozmowy, podkreśla, że „żaden niego pan, tylko Jasiek jestem”.



Mieszka u znajomego. Mówi wprost: ciężko mu. – Dał mi taką kanciapę, tam ani ogrzewania ani nic nie ma. Pójdę do niego na chwilę, on ma taką „kozę”, w której pali. Teraz byłem po herbatkę, chciałem się ogrzać. Później znów na Dietla pojadę, by tam też gorącego zjeść. Wracam i cała noc moja. Jutro znowu muszę wstać, żeby tu przyjechać, żeby coś zjeść – opowiada.

Po gorącą herbatę i ciepłe, zimowe ciuchy przychodzi na ul. Smoleńsk. Tu swoje centrum prowadzi Dzieło o. Pio. - Byłem tutaj, by dali mi coś do ubrania, ale po ciepłą kurtkę mam przyjść w przyszły piątek. Mówię, że jestem w takiej tylko kurteczce, a mrozy idą niestety. Za tydzień to jak to można? – pyta. Pan Jasiek przyznaje, że tego rodzaju pomoc powinna być wydawana zimą doraźnie. 

Ogrzewalnia

Na Plantach, na wysokości ul. Olszewskiego, na ławeczce pod figurą Marki Boskiej Łaskawej okutany w koc siedzi pan Tomasz, były wojskowy. Śpi w namiocie od kilku zim. Zapytany czy nie woli skorzystać z miejskiej ogrzewalni dla mężczyzn przy ul. Księcia Józefa, odpowiada krótko: nie. I tłumaczy: – Spędów nie lubię. Byłem w wojsku i koszar mam już dosyć. Na starość chciałbym robić sobie to, na co mam ochotę. A niech wypije piwo i mnie nie wpuszczą albo w środku nocy wyrzucą na mróz. Z kolei rozumiem to, bo gdyby tam przyszli wszyscy pijani, to by nic z tego nie było – mówi. – Ja mówię to samo o sobie, żebym nie mówił „oni”, o nie, bo nie jestem lepszy od nich. To są wszystko alkoholicy, którzy nie mogą pić, bo im nie pozwalają. A wie pani, że alkoholik, który nie może się napić to jest jak mucha? – przyznaje.

Pan Tomek opowiada, że pomoc osobom mieszkającym na ulicy, zmieniła się. Jak twierdzi, ma to związek z trwającą wojną na Ukrainie. To uchodźcom w pierwszej kolejności przyznawana jest pomoc materialna w postaci kocy, konserw, środków czystości. Po chwili dodaje, że nie ocenia tego, bo na „wojnę nikt z nas nie ma wpływu”, ale zauważył, że od lutego 2022 pomoc świadczona osobom bezdomnym w Krakowie jest „uszczuplona”.