Rozmowa na dzień dobry. Kampus UJ jest dzieckiem swojej epoki

Dziś uniwersyteckie kampusy projektuje się zupełnie inaczej, niż wówczas, kiedy powstawał kampus Uniwersytetu Jagiellońskiego. Co dziś można w nim zmienić? Pytamy dra Jarosława Działka, zaangażowanego w oddolnej inicjatywie studentów i pracowników UJ „Kampus+”.

Jakub Drath, LoveKraków.pl: W ostatnim czasie pojawia się sporo inicjatyw pomysłów dotyczących terenu kampusu Uniwersytetu Jagiellońskiego na Ruczaju. Co ma szansę się tam zmienić?

Dr Jarosław Działek, Instytut Geografii i Gospodarki Przestrzennej UJ, inicjatywa Kampus+: Jest szansa na to, że pojawi się tam więcej terenów zielonych, które są przyjazne dla osób korzystających z kampusu. Bo zieleni nam teoretycznie nie brakuje, ale jest ona utrzymywana w tradycyjny sposób – mamy tam idealnie przycięte trawniki i typowe rabaty z kwiatami ogrodowymi. Studenci, podobnie zresztą jak mieszkańcy, są przyzwyczajeni do tego, że na trawniku się nie siada. W tym roku odbył się konkurs na zagospodarowanie terenu zielonego między Instytutem Nauk Geologicznych a ekranami wzdłuż ulicy Bobrzyńskiego. Administracja kampusu zapowiada, że w przyszłym roku uda się to zrealizować.

Co się tam znajdzie?

Nowe zagospodarowanie terenu obejmuje utworzenie tam miejsca do spędzania czasu. Będzie tam można usiąść i odpocząć. Nasadzenia będą mieć innych charakter – zgodnie z postulatami przyrodników uwzględniać będą w większym stopniu rodzime  gatunki i odmiany traw, bylin, krzewów i drzew. Ważne jest też to, że założenia projektu konsultowane były z kampusową społecznością.

Nie tylko ze studentami, ale też mieszkańcami?

Tak, w ten sposób patrzymy na kampus – jako na teren otwarty, z którego korzystają różne grupy osób, dzieci uczą się jeździć na rowerze, rodzice spacerują z dziećmi, więc naszym zdaniem ten mały skwer mógłby im dobrze służyć. Myślę, że dla mieszkańców ważna byłaby też inna zmiana: przekonujemy miasto, by utworzyć przejścia przez ulice Gronostajową i Łojasiewicza, by połączyć w jedną całość aleję Wawelską. Dziś w dwóch miejscach jest ona przecięta jezdnią.

To chyba jeden z najczęściej pojawiających się postulatów w sprawie kampusu…

Kampus to jest teren, w którym ruch pieszy jest przeważający: są studenci, pracownicy i wiele osób nas odwiedzających. Próbowaliśmy przekonać urzędników, by ze względów bezpieczeństwa nadać alei priorytet.

Uda się?

Na razie jeszcze nie padła deklaracja, ale liczymy na to, że miasto podejmie ten temat. Chcielibyśmy, żeby to nie było standardowe przejście, żeby to było zaprojektowane w ciekawy sposób, bo kampus to dobre miejsce, by pokazywać wzorcowe rozwiązania. Ale na razie pewnie skończy się na namalowaniu zwykłych pasów, bo jakiekolwiek wyniesione przejście wymaga dużych przygotowań i zapewnienia finansowania.

Czy ta potrzeba zmian oznacza, że kampus został już na początku źle zaprojektowany?

To zbyt daleko idący wniosek. Idea kampusu to były lata 90., więc on odpowiada myśleniu z tamtej epoki, a czasy się zmieniają. Inne są też oczekiwania użytkowników. Kiedyś kampus był bardziej „podmiejski”, teraz jest częścią wielkiej dzielnicy – ale z kolei jest po drugiej stronie ruchliwej ulicy i oddzielony ekranami. Jest w dużej mierze zaplanowany pod ruch samochodowy, czego efekty widzimy w liczbie miejsc parkingowych i oddzieleniem różnych części przez parkingi. Kampus jest po prostu dzieckiem swojej epoki. Ale nam przyświeca myśl, że nie jest wybudowany raz na zawsze, tylko powinien się dostosowywać, adaptować do zmian. Dziś też w dużo większym stopniu uwzględnia się głos użytkowników. Uniwersytet Warszawski ma teraz podobne projekty inwestycyjne i ten proces wygląda tam już zupełnie inaczej – rozległe konsultacje, większy nacisk na różne funkcje, otwarcie się na miasto, żeby przestrzeń uniwersytecka żyła.

Tutaj też w coraz większym stopniu mówi się o wspólnym projektowaniu takich przestrzeni. W przyszły piątek odbędą się warsztaty dotyczące tzw. Forum Academicum, u wylotu alei Wawelskiej.

Tak, w pierwotnym założeniu to miał być wybetonowany plac stanowiący główne wejście na teren kampusu i równocześnie zwieńczenie alei Wawelskiej. Był nawet pomysł, by tam stał obelisk. Przez plac miałaby przebiegać droga, na przedłużeniu ulicy Drukarskiej. Teraz ten teren jest porośnięty zielenią i nasze myślenie idzie właśnie w tym kierunku: chcemy zacząć dyskusję na temat tego, jak taki plac mógłby wyglądać, biorąc pod uwagę dzisiejsze uwarunkowania. Zwracamy uwagę na zachowanie zieleni, na to, że to nie musi być wybetonowane. Chcemy to przedyskutować z użytkownikami kampusu i okolicznymi mieszkańcami.

 

Link do wydarzenia na Facebooku TUTAJ.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Dębniki
comments powered by Disqus