Czekając na żłobki, przedszkola i mieszkania komunalne [Komentarz]

Wyniki referendum mnie nie zaskoczyły. Zaskoczony byłbym, gdyby krakowianie zaryzykowali i powiedzieli „tak” igrzyskom. Postanowili jednak pokazać, kto rządzi w Krakowie. Lub tak im się wydaje.

Prezydent Majchrowski miał plan. Na poniedziałkowej konferencji ten plan odbijał mu się czkawką i być może przeklinał się w myślach, bo wszystko ułożyło się nie tak jak trzeba. Afera z Walczakiem, nikłe poparcie ze strony rządowej, silna oddolna inicjatywa społeczna i wreszcie miażdżąca przewaga przeciwników ZIO w referendum. Chyba nie tak to miało wyglądać, ale rzeczywistość zrewidowała ten scenariusz, w którym dobrotliwy prezydent oddaje decyzję w ręce lud, a lud ten głosuje tak, jak dobrotliwy prezydent chce. Jacek Majchrowski może być wściekły i na siebie, i na poprzednie władze komitetu, ale już nic nie zmieni.

Poniedziałek to była już inna rzeczywistość. Jedni mówili: „obudziliśmy się w mieście wolnym od igrzysk”. Ja mówię: obudziliśmy się w mieście przeciętnym, gdzie największym wydarzeniem kulturalnym i sportowym, nie umniejszając żadnemu z nich, będzie występ jakiegoś kanadyjskiego piosenkarza, Festival Conrada i towarzyski mecz reprezentacji Polski z Kazachstanem. W mieście, do którego w większości będą przyjeżdżali tylko i wyłącznie rozbestwieni angole, nabijający kabzę właścicielom hosteli i knajp w centrum. Obudziliśmy się w mieście festiwalu kiełbaski i piwa na Rynku Głównym, pozbawionym ambicji.

Przed nami osiem lat czekania na… w zasadzie nie wiadomo na co. Być może rządzący coś wymyślą, jakiś tzw. wyższy cel. Być może tym celem będzie faktycznie budowa żłobków, przedszkoli, stołówek, mieszkań socjalnych – tego wszystkiego, co oczywiście zbudujemy za te miliardy, które miały pójść na – jak to niektórzy określali –  „dwutygodniową imprezę”. Więc czekam, pełen ufności, że populistyczne hasła, nie były populistyczne; że pieniądze faktycznie pójdą na te cele, że będziemy mieli ich więcej bez igrzysk, że tramwaje zaczną kursować częściej i w te rejony Krakowa, które pojazdów na szynach nigdy nie widziały, że politycy z centrali zbudują nam obwodnicę, że „zakopianka” zostanie wyremontowana. Zbudujemy metro i setki kilometrów ścieżek rowerowych. I być może dopiero po zrealizowaniu tych mniejszych (poza metrem), ale być może potrzebniejszych celów, znów będziemy mierzyć w gwiazdy.

comments powered by Disqus