Kobiety w Służbach Mundurowych: Straż Pożarna [Rozmowa]

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Praca w Straży Pożarnej wymaga nie tylko sprawności fizycznej – trzeba być również odpornym psychicznie. Wielu chłopców marzy o tym, by w przyszłości, niczym tytułowy Wojtek, zostać strażakiem. Jednak w szeregach Państwowej Straży Pożarnej pracują również kobiety, dla których praca ta jest życiową pasją. Jedną z nich jest kpt Agnieszka Figuła z Komendy Miejskiej PSP w Krakowie.

Barbara Cyrek, LoveKraków.pl: Jak to jest z tą Strażą Pożarną: to rzeczywiście męska branża, czy panuje jedynie taki stereotyp?

Kpt Agnieszka Figuła, pracownik Jednostki Ratowniczo-Gaśniczej nr 3 w Krakowie: Na początek trzeba powiedzieć, w uproszczeniu, że Straż Pożarna to Komenda oraz podległe jej jednostki ratowniczo-gaśnicze, czyli podział bojowy. Z tego, co się orientuję, w historii krakowskiej PSP kobiety w podziale bojowym odgrywały niewielką rolę. Obecnie dwie dziewczyny jeżdżą do akcji i podejrzewam, że jest to fenomen na skalę kraju. W Komendach statystyki wyglądają lepiej, bo sporo pań w mundurach pełni tam służby.

Dlaczego zatem postanowiła Pani pracować w „męskim bastionie” jakim jest podział bojowy ?

Wywodzę się ze strażackiej rodziny: dziadek, tato, brat i wujek, a teraz też mąż są – bądź byli – strażakami, także wzór zaczerpnięty z rodzinnego domu. W roku 2005 dostałam się do Szkoły Głównej Służby Pożarniczej, gdzie każdy z podchorążych poznaje specyfikę PSP i obiera jakiś kurs. Moim zdecydowanie był podział bojowy. Pewnie w dużej mierze podejście najbliższych do tego zawodu spowodowało, że dla mnie bycie strażakiem to coś więcej. Może niektórzy koledzy się uśmiechną z przekąsem, ale dla mnie ta praca to pasja, hobby, czasami wyzwanie i sposób na życie.

O kobietach mówi się, że to słaba płeć. Nie jest Pani traktowana w swojej pracy jako słabsza?

W Szkole Głównej Służby Pożarniczej panuje aktualnie model, który ja osobiście preferuję: egzaminy wstępne są identyczne dla kobiet i dla mężczyzn. Jeśli kandydatka zaliczy w określonym czasie tor przeszkód i z pozostałych dziedzin uzyska wystarczająco dużo punktów, dostaje się do szkoły. Z jednej strony ogranicza to ilość kobiet, ale te, które się dostaną, są traktowane na równi z mężczyznami. Nie ma mowy o tym, że kobieta jest słabsza – zaliczyła tor taki jak mężczyźni, czyli się nadaje. Jest to model stosowany w Stanach Zjednoczonych oraz Kanadzie i tam się sprawdza. Nie ma podziałów na mężczyzn i kobiety. Jest jedno określenie : „Strażak”.

Zatem koledzy z pracy traktują Panią jako równą sobie?

Jeśli chodzi o przychylność środowiska krakowskiego, mogę powiedzieć, że atmosfera jest sprzyjająca. Komendanci, dowództwo i koledzy ze zmiany przychylnie podchodzą do mojej osoby. Natomiast zdarzało się parę razy, że słyszałam od strażaków z innych części Polski pytania o sprzęt strażackim dla kobiet. Wtedy zawsze staram się z humorem i lekko zgryźliwie odpowiadać, że dla kobiet sprzęt jest koloru różowego.

A poza środowiskiem strażackim?

Faktycznie, kilka lat temu traktowałam kobiety w mundurach jak kogoś wyjątkowego. Po powrocie na podział bojowy w styczniu tego roku oraz po rozpoczęciu przygody z Firefighter Combat Challenge, patrzę na to zupełnie inaczej. Samoistnie zatarły się w mojej głowie granice między kobietą i mężczyzną strażakiem. Celowo nie mówię, że je zatarłam, bo nie robiłam tego na siłę. Jeśli ktoś zwraca na to uwagę, ma prawo. Jeśli ktoś zarzuca mi, że jestem słabsza, nie walczę z tym i nie protestuję. Widzę, głównie po wynikach sportowych, że wśród rywalizujących sportowo strażaków nawiązuję walkę. Nie muszę być najlepsza i nawet nie staram się, nie chcę też nikomu udowadniać, że kobiety się do tej pracy nadają.

Czym jest Firefighter Combat Challenge?

Mówi się, że FCC to najtrudniejsze dwie minuty w sportowym życiu strażaka. Konkurencja polega na pokonaniu strażackiego toru przeszkód z różnymi obciążeniami w jak najkrótszym czasie. Trenowanie FCC pozwala mi jeszcze lepiej przygotować się do wyzwań, które czekają mnie na służbie, a ponadto sprawdzić się i wzbudzić sportową rywalizację.

Często bierze Pani udział w strażackich rywalizacjach sportowych?

Można powiedzieć, że od dziewiątego roku życia uprawiam amatorsko sporty. Kiedyś zaczynałam od piłki ręcznej w klubie AWF Wrocław, miłość do tego sportu trwała 11 lat, aż po kontuzji przerzuciłam się na pływanie. W przerwie była piłka nożna, koszykówka i ergometr wioślarski. Dzięki swojemu zamiłowaniu do tych sportów, zbudowaniu dobrych podstaw fizycznych i wytrenowaniu swojego organizmu, obecnie biorę udział w strażackich zmaganiach sportowych. W tym roku wraz z mł. asp. Rafałem Matusznym zostaliśmy Mistrzami Europy w biegu po schodach na 40 piętro w pełnym umundurowaniu bojowym w Berlinie, bijąc rekord Europy w kategorii tandem mix. W zeszłym roku na Mistrzostwach Polski Masters w pływaniu zdobyłam dwa srebrne i dwa brązowe medale, a w 2009 roku pobiłam rekord świata służb mundurowych w ergometrze wioślarskim na dystansie 2000 metrów… mówiąc nieskromnie.

Ale strażak, prócz warunków fizycznych musi mieć również odporną psychikę. Co jest w tej pracy najtrudniejsze?

Chyba, jak dla większości strażaków, zdarzenia, w których są osoby poszkodowane.

A nie fakt narażania swojego życia?

To akurat jest wpisane w ten zawód. Istnieje różnego rodzaju ryzyko, związane z wszechstronnymi działaniami podejmowanymi przez PSP: od pożarów, przez wypadki, aż po powodzie. Tak w rzeczywistości nigdy nie możemy być pewni, co się wydarzy po przyjeździe na miejsce akcji.

Jak zachęcić panie, by nie zniechęcały się etykietą męskiego zawodu?

Dziwnie to zabrzmi, ale nie uważam, że w podziale bojowym MUSI nas być więcej. Nie można wsadzić kogoś w tak specyficzne środowisko i wymagać, że wszyscy go zaakceptują. W tej pracy, przy podejmowaniu działań, trzeba polegać na drugiej osobie. Jeśli jakaś dziewczyna wykazuje się dobrymi predyspozycjami fizycznymi i potrafi odnaleźć się w środowisku męskim, to czemu nie? Oczywiście nie mówię, że nadają się tylko kobiety, która biorą „na klatę” 70 kg. A już najbardziej nie chciałabym, byśmy wymuszały cokolwiek parytetami.

comments powered by Disqus