Marta Tatulińska: Już w 2019 roku nie będzie miejsc w krakowskich liceach

fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Jak wylicza Marta Tatulińska z Forum Rad Rodziców, w 2019 roku do krakowskich liceów będzie chciało się dostać nawet 6,6 tysięcy uczniów więcej niż w pozostałych latach. To ma być pierwsza fala skumulowanego rocznika. Druga, jak przewiduje działaczka społeczna, ma być trzy lata później. Urzędnicy się tego nie boją i zarzucają, że wyliczenia te nie mają podstaw w rzeczywistości.

Tatulińska uważa, że problem z dostępem do liceów dotknie już teraz obecnych uczniów klas trzecich. A najgorzej będzie w roku 2019. – To nie jest problem przejściowy, ponieważ liceum będzie trwać cztery lata. Druga fala skumulowanych roczników pojawi się w 2022 roku – twierdzi.

Zdaniem Marty Tatulińskiej, nie rozwiąże problemu przekształcenie dwóch gimnazjów (nr 2 i 4) w licea. – Tam jest jakieś 860 miejsc – wylicza i proponuje, aby więcej obecnych gimnazjów zostało przemianowanych na szkoły średnie ogólnokształcące. Chodzi o obecne G1 oraz G16. – Te szkoły sobie najlepiej radzą. Mają świetne wyniki w nauczaniu, bazę i kadrę – argumentuje.

Jednak to rodzi problem z podstawówkami, które wydają się dla władz miasta priorytetowe. – Klocki więc muszą być nieco inaczej poukładane – uważa Tatulińska.

Wiceprezydent Katarzyna Król nieraz odpowiadała, że po pierwsze: do szkół średnich idą dzieci z niżu demograficznego, a po drugie: technika i szkoły branżowe zaczynają się cieszyć coraz większą popularnością. W to nie wierzy Marta Tatulińska: – Preferencje są takie, a nie inne... Żeby się zmieniły, trzeba coś uczniom zaproponować. Uważam jednak za nieetyczne wybieranie za nich ścieżki edukacyjnej. Jeżeli nam zależy, żeby techniczne i zawodowe szkoły były w kręgu zainteresowań, to musi być przygotowana odpowiednia oferta. Teraz te szkoły cieszą się małym zainteresowaniem.

Co na to urząd miasta?

– W tych wyliczeniach są duże błędy metodologiczne, do których ciężko nam się odnieść. Dla przykładu był brak rozróżnienia danych z sytemu oświatowego na dzieci z miast powyżej 5 tys. i poniżej 5 tys. Pojawiło się określenie „szkoła średnia”, którego nigdzie w prawie nie ma. Dodatkowo dane procentowe nie sumowały się – ocenia wiceprezydent Katarzyna Król.

comments powered by Disqus