News LoveKraków.pl

Kandydaci na prezydenta wykorzystują swoje funkcje publiczne? Powinni brać urlop?

Zastrzeżenia do rozdawania budek przez Andrzeja Kuliga mają Łukasz Gibała i Rafał Komarewicz fot. Krzysztof Kalinowski/LoveKraków.pl

Czy osoby pełniące funkcję publiczne i ubiegające się o stanowisko prezydenta Krakowa na czas kampanii wyborczej powinny wziąć urlop? – o to zapytaliśmy krakowskich polityków.

Andrzejowi Kuligowi, wiceprezydentowi Krakowa i jednocześnie kandydatowi na prezydenta zapewne nie spodobały się nasze pytania o wzięcie urlopu na czas kampanii wyborczej. – Czy zadał pan podobne pytanie lokalnym urzędnikom administracji rządowej, którzy kandydowali jeszcze niedawno do parlamentu? Z mojej wiedzy wynika, że nie. Żałuję, że pan redaktor nie skorzystał z tej możliwości – mówi.

Dodaje, że „starannie oddziela wykonywanie obowiązków służbowych od prowadzenia kampanii”. – W dniu ogłoszenia kampanii byłem na urlopie. Kampanię prowadzę w dni wolne od pracy i po godzinach pracy. Jednocześnie – jak informowałem po inauguracyjnej konferencji prasowej – nie da się zaprzestać wykonywania obowiązków służbowych w tak newralgicznym obszarze działalności miasta. Natomiast w późniejszym okresie kampanii nie wykluczam wzięcia urlopu – podkreśla Andrzej Kulig.

Atakuje również dziennikarza LoveKraków.pl, który wskazał na niedociągnięcia w środowej akcji reklamowej Andrzeja Kuliga. – Tak krytykowaną przez pana wczorajszą akcję rozdawania przeze mnie ciasteczek wykonywałem przed rozpoczęciem obowiązków służbowych – podkreśla. Nie mieliśmy zastrzeżeń do tego, kiedy polityk rozdawał ciasteczka. Wytykaliśmy, że mimo obowiązujących w Polsce przepisów dotyczących finansowania kampanii wyborczej, nigdzie nie znalazła się informacja o komitecie wyborczym.

W sztabie wyborczym Andrzeja Kuliga mówią, że starają się oddzielić wykonywanie obowiązków służbowych przez wiceprezydenta, ale „jest to trudne”. – W piątek prezydent ma być na otwarciu miejskiej wypożyczalni dla osób niepełnosprawnych, a to jeden z jego elementów programu wyborczego – zaznacza przedstawicielka.

Jeden z urzędników magistratu broni Andrzeja Kuliga. – Chyba się pilnuje z tym, aby nie wykorzystywać urzędu. Jedynie pojawia się na miejskich wydarzeniach i konferencjach. Kampania została też oparta na tym, aby pokazywać, że pracuje i normalnie wykonuje swoją funkcję, a inni uprawiają politykę – zaznacza.

Komarewicz i Gibała krytykują

Rafał Komarewicz, poseł i kandydat Trzeciej Drogi na prezydenta mówi, że „nie ma prawnego obowiązku brania urlopu na czas kampanii wyborczej”. – Zresztą trudno byłoby "wyłączyć się" z bycia posłem czy radnym. Co innego wykorzystywanie środków publicznych do prowadzenia kampanii. Tegu typu sytuacje są skandaliczne i niedopuszczalne. Przykładowo ostatnio widziałem, że kandydujący na prezydenta Krakowa Andrzej Kulig rozdawał mieszkańcom budki lęgowe i karmiki przygotowane przez miejską spółkę MPO. Na tych budkach powinna być stosowna adnotacja, że akcja została sfinansowana ze środków komitetu wyborczego Andrzeja Kuliga. I to on powinien pokryć koszty ich wykonania. Przypuszczam, że tak było, wszak profesor Kulig jest prawnikiem – mówi Komarewicz.

Łukasz Gibała, kandydat Krakowa dla Mieszkańców informuje nas, że zastanawiał się nad wzięciem jako radny bezpłatnego urlopu. – Z tego pomysłu zrezygnowałem, bo łatwo wyobrazić sobie sytuację, że na którejś z ostatnich przedwyborczych sesji doszłoby do głosowania w ważnym dla mieszkańców temacie, w którym decydujący mógłby być jeden – mój – głos. Uważam, że przez nieobecność w takim przypadku zawiódłbym zaufanie moich wyborców z 2018 roku, których reprezentuję w radzie – mówi.

– Swojej funkcji radnego w żaden sposób nie wykorzystuję w kampanii wyborczej, bo byłoby to co najmniej niestosowne i moim zdaniem tak samo powinni robić pozostali kandydaci. Najwyraźniej jednak nie wszyscy podzielają takie stanowisko, skoro w ostatnich dniach jeden z nich, będący jednocześnie obecnym wiceprezydentem, rozdawał mieszkańcom budki dla ptaków, finansowane z pieniędzy miejskiej spółki – podkreśla Łukasz Gibała.

Budki niezgody

Sprawdziliśmy, czy wcześniej ważni miejscy urzędnicy rozdawali budynki. W zeszłym roku domki dla ptaków rozdawali pracownicy jednego z wydziałów urzędu miasta oraz MPO. W 2020 roku w akcję zaangażowani byli tylko szeregowi pracownicy miejskiej spółki. Podobnie było w 2019 czy 2017 roku. Tylko w trakcie trwającej kampanii wyborczej na wydarzeniu pojawił się wiceprezydent Andrzej Kulig.

– Nie zamierzam owijać w bawełnę. To co wyprawia pan Andrzej Kulig jest szalenie niepokojące i na pewno jest naruszeniem zasady równości wobec demokracji. Pieniądze mieszkańców idą teraz niejako na kampanię wicekandydata. Przecież praktycznie co dzień możemy go zobaczyć w materiałach przygotowywanych przez magistrat. Czy któryś z pozostałych kandydatów dostał tyle samo „czasu antenowego” w miejskich mediach? – mówi Mateusz Jaśko z komitetu „Co jest nie tak z Krakowem”.

Dodaje, że wiceprezydent Andrzej Kulig powinien wziąć urlop znacznie wcześniej. – Zarówno zabiegi jego jak i pana Miszalskiego (kongresy, eventy stowarzyszeń w miejscach publicznych) są naruszeniem dobrych standardów. Jako kandydat mieszkańców – nie partii czy urzędników – z początkiem przyszłego tygodnia będę składał doniesienie do komisarza wyborczego – informuje Mateusz Jaśko.

Miszalski: Nie można rozdawać materiałów

Poseł Aleksander Miszalski, który również kandyduje na prezydenta Krakowa łagodniej mówi o braniu urlopu na czas kampanii wyborczej. – Kandydaci pełnią różne funkcje, siłą rzeczy na czas kampanii nie przestają. Ja oczywiście wykonuję mandat posła, spotykam się z mieszkańcami na dyżurach czy biorę udział w pracach parlamentu, zabiegając także o krakowskie sprawy – komentuje.

– Każdy z kandydatów powinien to wyważyć. Nie można wykorzystywać funkcji publicznej i środków publicznych, rozdając materiały czy promując się jako kandydat na prezydenta. Zapewne urlop bezpłatny na czas kampanii rozwiałby wszystkie wątpliwości – podkreśla Miszalski.

Stanisław Mazur: biorę urlop

– Jestem absolutnie przekonany, że nadużywanie funkcji publicznej w kampanii wyborczej jest zwyczajnie nieetyczne i wraz z całym sztabem, od dłuższego czasu bardzo zwracamy uwagę na to, by jednoznacznie i klarownie oddzielać moją działalność rektora Uniwersytetu Ekonomicznego, od statusu oficjalnego już kandydata na prezydenta Krakowa – mówi nam Stanisław Mazur, kandydat Lepszego Krakowa.

– Jak wspominałem panu podczas naszego śniadania prasowego, jednym z przejawów umiejętnego dystansowania się od obecnie pełnionej funkcji są oczywiście skrupulatnie pilnowane kwestie wypisywania wniosków urlopowych: na cały dzień, niezależnie od tego, ile realnie czasu poświęcam na działania kampanijne. Ta sytuacja nie ulegnie zmianie w najściślejszej kampanii wyborczej. Wciąż dysponuję sporym zasobem niewykorzystanego urlopu wypoczynkowego i to z niego korzystam, gdy decyduję się na fizyczną nieobecność na uczelni – dodaje.