Rowery elektryczne na fali

fot. pixabay.com

Jedni się w nich zakochali, inni uważają za zbędny gadżet. Rowery elektryczne stopniowo stają się coraz popularniejsze. Czym różnią się od zwykłych i czy mogą się przydać w mieście?

Na początek warto zwrócić uwagę, jak działa rower elektryczny. Przede wszystkim, silnik nie zastępuje siły mięśni, tylko ją wspomaga. Rower elektryczny nie jest więc większą wersją hulajnogi elektrycznej – tu nadal, aby jechać, musimy pedałować.

Jest jednak znacznie łatwiej, zwłaszcza podczas rozpędzania się czy pokonywania wzniesień. Wbrew kolejnemu mitowi, nie jest tak, że dzięki pracy silnika rowerzysta osiąga zawrotne prędkości i z tego powodu stwarza zagrożenie na drodze – zgodnie z przepisami, wspomaganie wyłącza się powyżej prędkości 25 km/h. Wówczas osiągnięcie wysokiej prędkości jest nawet trudniejsze niż na zwykłym rowerze, ponieważ rowery elektryczne są zwykle znacznie cięższe.

Zalety i wady

Z punktu widzenia poruszania się po mieście rower elektryczny może mieć duże zalety dla kilku grup użytkowników. To np. osoby, które mają do pokonania dłuższe odległości, a z powodu słabszej kondycji, wieku czy problemów ze zdrowiem jest to dla nich sporym wysiłkiem. Z wykorzystaniem roweru elektrycznego dystans ten, np. z bardziej oddalonych osiedli do centrum, okaże się z pewnością znacznie mniej dokuczliwy.

Takie rozwiązanie może być też dobrym wyborem dla osób, które co prawda chciałyby dojeżdżać do pracy rowerem, ale nie mogą się przełamać, obawiając się, że będą do pracy dojeżdżać zmęczone i spocone, w stanie nie pozwalającym na odbywanie oficjalnych spotkań. Widok elegancko ubranych osób jeżdżących codziennie do pracy na zwykłych rowerach pokazuje co prawda, że wcale nie musi to być problemem, ale jest z pewnością grupa, dla której może to być pewnym argumentem.

Niezależnie od motywacji, przejechanie danego odcinka rowerem elektrycznym jest łatwiejsze niż zwykłym. Otwiera to dostęp do tej formy poruszania się i spędzania czasu dla wielu grup, które nie decydują się na standardowy jednoślad. Równocześnie trzeba się jednak liczyć z minusami – poza znacznie wyższą ceną to także konieczność ładowania i waga, która może być problematyczna, gdy musimy codziennie przenosić rower po schodach albo kiedy chcemy załadować go na samochodowy bagażnik.

Na razie namiastka systemu

Osoby, które chciałyby spróbować takiej jazdy, mogą to zrobić w bardzo łatwy sposób. Na pętli Czerwone Maki dostępne są należące do miasta rowery elektryczne, które można wypożyczyć i po całym dniu korzystania, najpóźniej o godz. 21, zwrócić w tym samym miejscu. Należy wcześniej pobrać aplikację i założyć konto. Szczegóły są dostępne TUTAJ.

Zarząd Transportu Publicznego planuje też uruchomienie wypożyczalni rowerów elektrycznych w skali całego miasta. System miał ruszyć już w tym roku, ale urzędnicy tłumaczą przesunięcie próbą znalezienia – pod wpływem głosów docierających do ZTP – komercyjnego operatora, który uruchomiłby go bez kosztów dla miasta.

– Mówimy o dużej kwocie, bo mamy na ten system zarezerwowane w WPF 72 miliony złotych, więc nie mogliśmy tych głosów zlekceważyć. Postanowiliśmy spróbować i teraz już wiemy jednoznacznie, że nie ma zainteresowania ze strony operatorów. Niestety trochę czasu straciliśmy, ale trzeba było to zrobić. Jeszcze w tym roku ogłosimy zamówienie, tak by system ruszył najpóźniej w marcu przyszłego roku – tłumaczyła kilka tygodni temu Magda Rutkowska, Zastępca Dyrektora Zarządu Transportu Publicznego ds. Rozwoju.

Czytaj wiadomości ze swojej dzielnicy:

Dębniki
comments powered by Disqus